Wchodząc na giełdę producent pieluszek i artykułów higieny kobiecej zapowiadał, że jego przychody w 2004 r. wyniosą 64,4 mln zł, a zysk netto 3,1 mln zł. W I półroczu spółka wypracowała odpowiednio 22,3 mln zł i 219 tys. zł. Jeszcze w lipcu zarząd Hygieniki podtrzymywał prognozy, choć wyniki były niższe od zaplanowanych w budżecie. Władze przedsiębiorstwa spodziewały się, że zdobędą dwa duże kontrakty na dostawę produktów do europejskich sieci handlowych. Wartość umów szacowano na 30-35% rocznych przychodów Hygieniki. Rozstrzygnięcie przetargów zostało jednak przełożone na późniejsze terminy, choć negocjacje trwają już od lutego. Hubert Stępniewicz, prezes przedsiębiorstwa, informował, że sprawa kontraktu z jedną z sieci wyjaśni się na przełomie września i października. Tak się jednak nie stało. - Decyzja, kto wygra rywalizację, zostanie podjęta za kilka tygodni - mówi prezes. Twierdzi, że Hygienika nie jest winna opóźnieniom. Drugi kontrakt, na jaki liczyła firma, ma zostać podpisany w I kwartale 2005 r. - Prawdopodobieństwo, że zdobędziemy oba zlecenia, wynosi 60-70% - zapewnia H. Stępniewicz. Przedsiębiorstwo musi jednak zweryfikować prognozy wyników na ten rok. Miało to nastąpić do 8 października. Spółka ze względu na zmiany personalne (nowy dyrektor finansowy) przedstawi zmienione szacunki kilka tygodni później. Hubert Stępniewicz zapowiada, że firma może jeszcze w tym roku zaskoczyć inwes-torów. - Prowadzimy rozmowy z około 20 sieciami handlowymi z całej Europy. Nie chcę obiecywać, ale niewykluczo-

ne, że podpiszemy jakieś umo-

wy, których nie zapowiadaliśmy - twierdzi.

Inwestorzy negatywnie odbierają poczynania spółki. Od czerwcowego debiutu walory tracą systematycznie na wartości. Największa wyprzedaż nastąpiła jednak w ciągu ostatnich dwóch dni (akcje straciły ponad 30%). Wczoraj wyceniono je na 7,6 zł, czyli prawie o 50% niżej od ceny emisyjnej.