Reklama

Musimy być konkurencyjni wobec sąsiadów

Z Andrzejem Jacaszkiem, wiceministrem finansów odpowiedzialnym za instytucje finansowe, rozmawia Tomasz Brzeziński

Publikacja: 20.10.2004 07:59

Na jakim etapie są prace nad projektem nowelizacji pakietu ustaw ubezpieczeniowych?

Na finiszu. Projekt jest już po uzgodnieniach międzyresortowych. Oceniali go prawnicy z Rządowego Centrum Legislacji. Zakres poprawek był niewielki. Na wczorajszym posiedzeniu projekt zmian zaakceptował rząd. Fundamentalnych uwag nie było, dlatego projekt nowelizacji najpóźniej w ciągu dwóch tygodni powinien znaleźć się w Sejmie.

Czy jest szansa, aby zmiany uchwalić jeszcze w tym roku?

Myślę, że tak.

Jak rozumiem, nowe przepisy obowiązywałyby od 1 stycznia 2005 r.?

Reklama
Reklama

Takie są założenia. Choć przyznaję, że czeka nas sporo pracy. Musimy przekonać przewodniczących komisji, przypilnować posłów, aby się zajęli nowelizacją. Ich uwaga skupiona jest, w zależności, czy popierają rząd, czy też są w opozycji, na przyjęciu bądź odrzuceniu ustawy budżetowej. Siła wyższa - pod koniec roku parlament ma zwykle inne priorytety. Ale też muszę powiedzieć, że nie słyszeliśmy jakichś głosów sprzeciwu wobec proponowanych zmian, może dlatego, że uwzględniliśmy większość postulatów środowiska ubezpieczeniowego.

Przyznam, że trudno mi w to uwierzyć.

Wydaje mi się, że większość uwag, zgłoszonych przez rynek, albo została uwzględniona w nowelizacji, albo też wyjaśniona, bo jak się okazało, nie wymagały zmiany przepisów, a jedynie ich interpretacji. Generalnie można powiedzieć, że ustawy idą w kierunku liberalizacji przepisów odnośnie do działalności ubezpieczeniowej.

W odróżnieniu od poprzedników ma Pan doświadczenie ubezpieczeniowe (A. Jacaszek przez kilka lat był szefem polskiego oddziału Norwich Union - przyp. red.). Czy w przygotowanych zmianach widać zrozumienie dla potrzeb rynku?

W swojej dotychczasowej praktyce byłem świadkiem początkowo bardzo liberalnego podejścia do ubezpieczeń. Potem mieliśmy do czynienia z zaostrzeniem przepisów czy wręcz kagańcową polityką, w wyniku której narzucono rynkowi wiele zupełnie niepotrzebnych ograniczeń. Teraz mamy do czynienia z procesem odwrotnym, bo okazało się, że właśnie ze względu na nadmiar regulacji, nasz rynek przestał być konkurencyjny.

Na co więc będą mogły liczyć zakłady ubezpieczeń?

Reklama
Reklama

Zakres nowelizacji jest spory, więc podam tylko kilka przykładów. Znieśliśmy uprawnienia nadzoru do zwoływania posiedzeń zarządów i rad nadzorczych. Złagodziliśmy wymagania wobec osób zasiadających w zarządach i radach nadzorczych. Nadzór będzie mógł odstąpić w stosunku do kandydatów na członków rad nadzorczych od wymogu wyższego wykształcenia, o ile wykażą się znaczącym doświadczeniem i praktyką ubezpieczeniową. W przepisach dotyczących ubezpieczeń od odpowiedzialności cywilnej zawodowej wykreśliliśmy przepis o winie umyślnej, bo mógł on prowadzić do podejmowania przez ubezpieczonych działań kryminogennych, a ponadto zakłady ubezpieczeń miały problemy z reasekuracją tych umów. Ograniczyliśmy obowiązki informacyjne, które spoczywały na firmach sprzedających polisy na życie, bo zakres oraz przypadki, w których takie informacje powinny być udzielane, były zbyt duże.

Przypuszczam, że projekt nowelizacji, który wchodzi pod obrady rządu, jest kompromisem pomiędzy postulatami środowiska ubezpieczeniowego a tym, na co w tej chwili mógł przystać regulator. Które z sugestii rynku nie zostały przez ministerstwo uwzględnione?

Wbrew postulatom środowiska, ustawie o działalności ubezpieczeniowej pozostał zapis o wyrażaniu zgody przez organ nadzoru na powołanie członków zarządu.

Dlaczego?

Bo podobne uprawnienia ma również nadzór bankowy.

Przepisy prawa to jedna sprawa, inna, to w jaki sposób są stosowane. Ustawa o działalności ubezpieczeniowej nie zabrania łączenia stanowisk prezesa lub członka zarządu w dwóch zakładach ubezpieczeń w ramach jednej grupy kapitałowej. Mimo to w ostatnim czasie KNUiFE w przypadku dwóch osób z kierownictwa grupy Warta odmówiła zgody na ich powołanie na równoległe stanowiska w spółce majątkowej i życiowej.Zamierzam porozmawiać w tej sprawie z nadzorem.

Reklama
Reklama

Myśli Pan, że decyzję uda się zmienić...

Nie znam wszystkich jej uwarunkowań, ale wydaje mi się była to decyzja bardzo kontrowersyjna.

Część prezesów obawia się, że podobne decyzje zapadną także w ich przypadku.

W Polsce na szczęście nie obowiązuje prawo precedensu.

Rozumiem. Chciałem zwrócić jednak uwagę, że firmy chcąc się przed taką decyzją zabezpieczyć, niepotrzebnie tracą czas, przygotowując różne scenariusze, np. zastanawiają się nad powołaniem struktur holdingowych.

Reklama
Reklama

Ma pan absolutnie rację. To jest też kwestia kosztów. Łączenie funkcji w dużych organizacjach międzynarodowych w spółkach córkach, które działają na peryferyjnych rynkach - Polska nie jest przecież centralą dla wielu koncernów ubezpieczeniowych - jest wynikiem polityki pilnowania kosztów.

Czyli można liczyć się ze zliberalizowaniem stanowiska KNUiFE?

Pragnę zwrócić uwagę, że była to decyzja niezależnego kolegialnego organu, którego wiceminister finansów jest tylko jednym z członków (w posiedzeniu brał udział wiceminister Igor Chalupec, poprzednik A. Jacaszka - przyp. red.). Minister finansów nie ma prawa jej zmienić. Ale rozumiem, że prezes Łuszczewski odwołał się od tej decyzji...

Tak, ale nieskutecznie. KNUiFE podtrzymała swoją poprzednią decyzję...

Pozostaje mu więc odwołać się od niej do NSA. Chciałbym zapewnić, że w przyszłości podejmując takie decyzje w większym stopniu trzeba uwzględniać zasady dobrej praktyki oraz standardy, jakie w tym zakresie obowiązują w Unii Europejskiej oraz na sąsiednich rynkach. Należy bowiem pamiętać, że tworzenie takich precedensów na skalę europejską, czy nawet światową, nie służy poprawie klimatu inwestycyjnego w Polsce...

Reklama
Reklama

No właśnie. Ministerstwo Finansów przygotowało dokument "Agenda Warsaw City 2010", w którym mówi się, że Warszawa ma stać się regionalnym centrum usług finansowych, a takie obostrzenia nie sprzyjają zakładaniu tutaj spółek i prowadzeniu stąd działalności...

Nie wyolbrzymiajmy szczegółów. Inwestor, jeśli decyduje się wejść na dany rynek, szacuje przede wszystkim zwrot na kapitale. Jeżeli jest on wyższy niż korporacyjny benchmark założony przez spółkę matkę, wtedy zapada decyzja o rozpoczęciu inwestycji.

Wiem, że część firm, które wcześniej rozważały sprzedaż ubezpieczeń z Polski na podstawie jednolitej licencji, np. na Litwie czy Słowacji, właśnie ze względu na skomplikowane relacje z naszym nadzorem, będzie to robić z Czech, Wielkiej Brytanii. Czy nie jest to ze szkodą dla rozwoju Polskiego rynku?

Zgadzam się, że formalnoprawny aspekt możliwości inwestowania, a później także dalszego funkcjonowania na rynku jest bardzo ważny. Nie popadałbym jednak w nadmierny pesymizm. Takim dobrym miernikiem będzie to, ile TFI, banków czy zakładów ubezpieczeń zamknie swoje siedziby w Polsce i będzie prowadziło działalność poprzez biura przedstawicielskie w ciągu następnych trzech, pięciu lat.

To trzeba aż tyle czekać? Może warto jednak nie ryzykować?

Reklama
Reklama

O ile pamiętam, już 112 zagranicznych firm ubezpieczeniowych chce działać w Polsce na podstawie jednolitej licencji, a spośród tych, które są u nas zarejestrowane, nie zrezygnowała żadna. Choć rzeczywiście z tego, co wiem było kilka pytań o takie możliwości.

A jednak...

Zapewniam, że nie będę czekał trzech lat aż z naszego rynku wycofa się kilkanaście firm. Jeśli będziemy mieli do czynienia z jakimś spektakularnym przypadkiem, to od razu gruntownie go przeanalizujemy i bardzo szybko podejmiemy działania. Choć jak sądzę na razie nie ma ku temu żadnych powodów. Ponadto uważam, że liberalizacja prawa będzie postępowała bez względu na to, jakie ugrupowanie będzie u władzy. To naturalny proces, którego nie można powstrzymać.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama