Decyzja Rady Polityki Pieniężnej o pozostawieniu bez zmian stóp procentowych nie zrobiła na nikim wrażenia. Ani na inwestorach - złoty nawet nie drgnął - ani na analitykach, którzy tego się spodziewali. Z jednej strony, niektórzy członkowie RPP, np. Andrzej Sławiński, uznali, że dotychczasowe podwyżki stóp zapobiegły "wtórnym efektom" wzrostu inflacji - żądaniom płacowym i podwyżkom cen produktów. Nie było zatem powodu do zmian.
Dodatkowo - na co zwracali uwagę analitycy - po tym, jak we wrześniu RPP nie zmieniła stóp, nie pojawiły się żadne informacje, które mogłyby Radę skłonić do podwyżki. Inflacja spadła, inwestycji nadal nie widać, płace wzrosły w sposób umiarkowany, a podaż pieniądza zmalała.
Właśnie na te dane wskazała RPP w komunikacie, w którym uzasadniła wczorajszą decyzję. Dodała do nich jeszcze wzrost wartości złotego, co było kolejnym czynnikiem obniżającym presję inflacyjną.
- W konsekwencji bilans ryzyka dla przyszłej inflacji wskazuje na wzrost prawdopodobieństwa niższego przebiegu inflacji w stosunku do scenariusza, przedstawionego w sierpniowym raporcie o inflacji - czytamy w komunikacie.
RPP zwróciła także uwagę na spowolnienie wzrostu gospodarczego, jakie wystąpiło w III kwartale. Zdaniem jej członków, PKB zwiększy się o 4,5% wobec 6,1% w II kwartale. I choć - według Rady - istnieje o wiele większe prawdopodobieństwo, że inflacja nie spadnie poniżej 2% i będzie się utrzymywać ponad tym poziomem, to spadek cen żywności popchnie inflację w dół.