Bez większych zmian indeksów przebiegła pierwsza połowa poniedziałkowych sesji na giełdach amerykańskich. A pojawiło się kilka czynników, które mogły spowodować duże wahania kursów. Wczoraj przed rozpoczęciem notowań za Atlantykiem pojawiły się informacje na temat wydatków i dochodów Amerykanów we wrześniu. Okazało się, że zgodnie z oczekiwaniami wydatki wzrosły o 0,6% natomiast mniej niż się zakładano, bo o 0,2%, a nie o 0,3% wzrosły wpływy. Rozczarował październikowy wskaźnik aktywności w przemyśle (ISM). Spadł więcej niż się spodziewano, do 56,8 pkt, podczas gdy analitycy prognozowali, że wyniesie 58,5 pkt, czyli tyle samo ile we wrześniu. Bardzo pozytywnie na nastroje inwestorów mógł natomiast wpłynąć silny spadek ceny ropy naftowej, wywołany informacją o wystarczających zapasach na zimę oleju opałowego.
Jednak to wszystko odsuwa się w cień, ponieważ dziś odbędą się wybory prezydenckie w Stanach Zjednoczonych. Od tego kto będzie przez najbliższe cztery lata rządził Ameryką, czy obecny prezydent, republikanin George Bush, czy demokrata John Kerry, zależy przyszłość wielu spółek na Wall Street. Dlatego giełdy czekają, tym bardziej, że kandydaci w sondażach idą raczej łeb w łeb i niektórzy obawiają się nawet powtórki sprzed czterech lat. Wówczas trzeba było powtórnie liczyć głosy na Florydzie, a świat dowiedział się kto będzie prezydentem dopiero miesiąc po głosowaniu. Tobial Levkovich, główny analityk Citigroup Global Markets, napisał w opublikowanej wczoraj rekomendacji, że po wyborach indeksy raczej będą spadać i to niezależnie od tego kto zasiądzie w fotelu prezydenta. Jego zdaniem ogłoszenie ewentualnego sukcesu Busha może oznaczać 2-proc. spadek na Wall Street, a w przypadku sukcesu Kerry'ego zniżka może sięgnąć 5%. W poniedziałek do godz. 19.00 naszego czasu indeks Dow Jones wzrósł o 0,25% a Nasdaq Composite o 0,18%.
Spośród czołowych rynków europejskich nie pracowała wczoraj tylko giełda w Madrycie. Na innych przeważał wzrost, głównie za sprawą firm górniczych, liczących na wzrost cen surowców. Londyński FT-SE wzrósł wczoraj o 1,07%, frankfurcki DAX o 1,32% a paryski CAC-40 o 0,74%.