Przedsiębiorstwo wypłaciło swoim bossom 3,6 mln funtów w różnej postaci (w tym w bonusach). Sprawa dotyczy czterech dżentelmenów - są nimi Peter Beale, John Towers, Nick Stephenson i John Edwards - którzy wykupili firmę od niemieckiego BMW w 2000 roku. Właścicielem fabryki jest teraz Phoenix Venture Holdings. Jeden z dyrektorów holdingu, zasiadający we władzach MG Rover, miał w ubiegłym roku 817 486 funtów podstawowej pensji. W tym samym okresie Phoenix ogłosił stratę (przed opodatkowaniem) w wysokości 77 mln funtów. Rok wcześniej holding miał 95 mln funtów straty. W 2000 roku aż 786 mln funtów straty. Sytuacja poprawia się, ale nie jest jeszcze nawet zadowalająca - mimo to dyrektorzy opływają w dostatku. W tym roku straty Rovera mogą być większe niż 77 mln funtów. Sprzedaż samochodów tej marki w Wielkiej Brytanii na razie (od stycznia do września) jest mniejsza o 23% niż w analogicznym okresie 2003 roku.
Mimo kłopotów Rover próbuje się rozwijać. Razem z chińską firmą Shanghai Automotive Industry Corporation planuje budowę nowego modelu, którego premiera ma odbyć się w 2006 roku (chciał też wejść do warszawskiego Żerania). Problem w tym, że chiński partner ma już podpisane umowy o współpracy z konkurentami - Volkswagenem i General Motors. Kanały dystrybucji samochodów nie są jeszcze za Wielkim Murem udrożnione i sukces Rovera bynajmniej nie wydaje się pewny. Płacący sobie świetnie dyrektorzy deklarują, że firma wyjdzie na plus we wrześniu 2005 roku.
4 lata temu BMW sprzedał angielską fabrykę za... 10 funtów malutkiej firmie Techtronic (do tego wehikułu po 60 tys. funtów włożyli Beale, Towers, Stephenson i Edwards). Pewnie dlatego szefom MG Rover już wszystko wolno.