Pierwsza część czwartkowych notowań przebiegała w Stanach Zjednoczonych w dobrych nastrojach. Wyglądało tak, jakby inwestorzy uwierzyli we wszystkie obietnice, jakie padły w czasie przedwyborczej kampanii i widzieli przyszłość jedynie w różowych barwach. Tymczasem podana wczoraj roczna dynamika przyrostu dochodów osobistych Amerykanów obniżyła się piąty raz z rzędu i była najniższa w tym roku. Jednocześnie pierwszy raz od pierwszej połowy 2002 r. znalazła się poniżej 12-miesięcznej średniej. W tej sytuacji można żywić poważne obawy o dalsze tempo wydatków. Ich dynamika zwiększyła się we wrześniu (5,9%, rok do roku), wyraźnie odbijając się od najniższego poziomu od roku.

Sytuacja głównych indeksów w USA niewiele się w ostatnich dniach zmieniła. Obserwowaliśmy stopniowe wytracanie tempa zwyżki i kiedy wydawało się, że byki zaczynają tracić przewagę znów zaatakowały. W efekcie S&P 500 dotarł w rejon 1140 pkt, z którego w tym roku już trzykrotnie zawracał w dół. Nasdaq zaś dotarł do najwyższego poziomu od czterech miesięcy. W obecnej chwili kluczowym pytaniem pozostaje więc, czy tak jak poprzednio rejon 1140 pkt zatrzyma wzrost.

W tym kontekście najważniejsza wydaje się interpretacja październikowych notowań. Czy to, że spadek po odbiciu od 1140 pkt był najsłabszy ze wszystkich, jakie wystąpiły w tym roku jest oznaką siły rynku, czy też nadmiernego optymizmu. W pierwszym przypadku można będzie oczekiwać wyjścia ponad szczyt sprzed miesiąca i próby dotarcia do 1160-1170 pkt. W drugim, 1140 pkt znów nie uda się przejść, co wywoła duże rozczarowanie i może utwierdzić inwestorów w przekonaniu, że rynek nie ma siły rosnąc dalej.

Ostrzegawcze sygnały nadal śle dzienny MACD, który znajduje się daleko od ostatniego szczytu, a wcześniej utworzył negatywną dywergencję. To ogranicza szanse na możliwość przekroczenia 1140 pkt. Zapowiedzią realizacji niepomyślnego dla posiadaczy akcji scenariusza będzie zredukowanie do minimum wtorkowej zwyżki. To byłby znak, że inwestorzy ponad rozbudzone oczekiwania przedkładają jednak twarde fakty. Te zaś nie sprzyjały wczoraj wzrostowi.