Wiktor Gieraszczenko zasugerował sprzedaż przez Chodorkowskiego udziałów w Jukosie podczas pobytu w Hongkongu. Informację tę podała agencja "Ria Nowosti". Według niej, 53% akcji Jukosu zamierza sprzedać kontrolowany przez Chodorkowskiego bank Menatep. Jego rzecznik - Juri Kotler - poinformował jednak wczoraj agencję Bloomberga, że nic mu nie wiadomo o tym, żeby firma miała zamiar wychodzić z inwestycji w Jukos.
Na czele Menatepu stoi Płaton Lebiediew, bliski współpracownik Chodorkowskiego. Obaj biznesmeni od ponad roku przebywają w więzieniu. Władze rosyjskie aresztowały ich za manipulacje podatkowe. Konsekwencją tych aresztowań jest dochodzenie od Jukosu gigantycznych kwot, które zalega fiskusowi. Najpierw władze podatkowe zażądały zwrotu pieniędzy za lata 2000-2001. W tym miesiącu zaczęły się domagać kolejnych, za lata 2002-2003, co spowodowało, że zaległości firmy sięgnęły już 14 mld USD i przekroczyły jej wartość rynkową.
Jaka jest przyszłość Jukosu? Rosyjskie władze starają się, aby Jukos sprzedał swoje kluczowe aktywa. Należą do nich zakłady w Nieftiejugańsku, odpowiadające za zdecydowaną większość produkcji ropy w ramach koncernu. W ostatnich miesiącach ich wyceną zajął się m.in. bank inwestycyjny Dresdner Kleinwort Wasserstein. Mówi się, że zakłady mogłyby trafić w ręce Gazpromu, który w przyszłym roku ma zamiar połączyć się z państwową firmą naftową Rosnieft. W efekcie powstałby gigantyczny koncern energetyczny, kontrolowany przez Kreml. Zapowiedź sprzedaży udziałów przez Chodorkowskiego może jednak zmienić te plany.
Informacja o możliwym pozbyciu się przez Menatep akcji Jukosu wywołała wczoraj hossę na akcjach tej spółki. Jej notowania wzrosły na początku sesji o 10%. Należy jednak pamiętać, że od czasu pojawienia się nowych roszczeń fiskusa wobec firmy, w ostatnim tygodniu października, kurs Jukosu spadł o 30%, do poziomu najniższego od 3,5 roku.