Po reelekcji Busha rozwinięte rynki akcji nabrały wiatru w żagle. Do tego dobre wiadomości z USA dotyczące nowych miejsc pracy oraz wyższego optymizmu konsumentów odbudowały nadzieję inwestorów co do siły amerykańskiej gospodarki. Inna sprawa, że wzrost akcji może być raczej spowodowany zmniejszaniem zaangażowania w część dłużną portfeli (perspektywa rosnących stóp procentowych w USA) aniżeli silną wiarą w niedowartościowanie akcji. Dow Jones wzrósł w ostatnich 5 dniach o 3,5%, a S&P 500 zanotował najwyższy poziom od marca 2002 r.
Rynek krajowy w ostatnim miesiącu żył informacjami o ofercie publicznej PKO BP. Do czasu powiększenia puli inwestorów indywidualnych (zwiększenie oferty z 30% do 39% akcji banku) rynek, spodziewając się względnie wysokiej ceny po debiucie, dokupywał akcji pozostałych banków, powodując ich zwyżkę. W obecnej sytuacji (zapisy inwestorów indywidualnych zredukowane o 90%) dzisiejszy debiut może być na nieco niższym poziomie. Mimo to spodziewany jest duży popyt ze strony inwestorów - przede wszystkim zagranicznych oraz instytucji krajowych oprócz OFE, w których portfelach po ofercie udział akcji powinien być zgodny z ich udziałem w indeksie (w WIG-u 7-8%).
Aktywność rynku po debiucie PKO BP znacznie wzrośnie. Powinno to przełożyć się też na jego wzrost, wziąwszy pod uwagę to, że w porównaniu z rynkiem czeskim i węgierskim nasza giełda wygląda w ostatnim czasie bardzo blado. Od początku roku wspomniane rynki wzrosły o ok. 40%, zaś WIG o ok. 20%. Przewiduję, że podczas pierwszych sesji co najmniej jedna trzecia transzy inwestorów indywidualnych zmieni właściciela (ok. 5% akcji). W obrotach powinno to przynieść ponad 2 mld zł, a więc okres żniw także dla GPW.
Zwróć uwagę:
KGHM - sama spółka nie przekonuje mnie, w przeciwieństwie do akcji. Myślę, że reakcja rynku na kiepskie wyniki za trzeci kwartał była trochę przesadzona.