W ubiegłym roku, według szacunków IBnGR, łączna wartość wierzytelności masowych przekazanych firmom windykacyjnym do odzyskania sięgnęła ok. 4,5 mld zł. Najwięcej było wśród nich zobowiązań bankowych - stanowiły 36% łącznej sumy przekazanych długów. Na drugim miejscu znalazły się zobowiązania wobec operatorów telekomunikacyjnych - 22%, a na trzecim, długi wobec pośredników finansowych - 17%. Udział żadnego z pozostałych segmentów rynku - m.in. telewizji kablowych i cyfrowych, firm ubezpieczeniowych - nie przekracza 7%.
Zdaniem ekspertów Instytutu, z usług firm windykacyjnych korzysta dziś w Polsce mniej niż połowa wierzycieli. Jak wynika z ankiety przeprowadzonej przez IBnGR wśród przedsiębiorstw, aż 55% z nich stara się odzyskiwać długi na "własną rękę". Ponad 1/3 robi to samodzielnie, ale korzysta także z usług firm windykacyjnych, a całkowicie na outsourcing decyduje się tylko co 25 ankietowany.
IBnGR spodziewa się, że w przyszłości, wraz ze wzrostem odsetka osób korzystających z usług bankowych i telekomunikacyjnych, będzie wzrastać także liczba dłużników. Zdaniem ekspertów, perspektywy rozwoju branży windykacyjnej są więc dobre. - Nie widzę specjalnie czynników, które mogłyby ograniczyć rozwój w tym segmencie - mówi Bohdan Wyżnikiewicz, wiceprezes IBnGR i współautor raportu.
W najbliższych latach spodziewać się można konsolidacji na polskim rynku windykacyjnym. Dziś ściąganiem należności zajmuje się kilkaset podmiotów. Eksperci Instytutu zwracają jednak uwagę, że np. w segmencie wierzytelności masowych już teraz udział rynkowy dwóch największych firm przekracza 50%. Ich zdaniem, w najbliższych latach wokół takich liderów wykształcą się grupy kapitałowe.