Spokój widoczny na wykresie WIG20 zakłócają sygnały płynące z indeksów branżowych. Szczególnie wyróżnia się wskaźnik dla spółek informatycznych, który porusza się w trendzie spadkowym i ostatnio wygenerował kolejny sygnał sprzedaży. Z kolei WIG-Telekomunikacja niedawno osiągnął najwyższą wartość od lutego 2002 roku.
Informatyka ostrzega
Od października 2002 roku WIG-Informatyka poruszał się w trendzie wzrostowym. Do marca 2004 roku jego wartość zwiększyła się o 120%. Ostatniej fali zwyżki towarzyszył rekordowy wolumen, który w marcu wyniósł aż 76 mln akcji, czyli ponad 2,5 razy więcej niż miesiąc wcześniej. Kolejne tygodnie przyniosły ochłodzenie nastrojów. Do czasu pokonania dolnej linii kanału wzrostowego można je było traktować jako korektę. Niestety, linia została pokonana, co oznaczało zmianę trendu na spadkowy, a dodatkowo, podczas kolejnych sesji ukształtowało się prawe ramię formacji głowy z ramionami. Tylko na jej podstawie można oczekiwać zniżki do 8000 pkt, co oznacza, że potencjał spadków wynosi jeszcze 30%. Nie jest to ciekawa perspektywa, a przecena z pierwszej połowy minionego tygodnia, równoznaczna z osiągnięciem najniższego poziomu od początku lipca 2003 roku, z pewności jej nie poprawia. Warto dodać, że ten ruch poprzedziła formacja flagi, która sugeruje zniżkę do 10 000 pkt. Wprawdzie niedźwiedziom przestają już sprzyjać wykupione i tworzące pozytywne dywergencje wskaźniki techniczne, ale dopóki trwa trend, nie warto im zbytnio ufać.
Spółki z sektora informatycznego mają zaledwie 8-proc. udział w indeksie WIG20 i dlatego same nie są w stanie zepsuć obrazu całego rynku. Mogą natomiast skutecznie redukować zyski osiągane na innych walorach i dlatego lepiej rozważyć zasadność ich obecności w portfelach.
Hossa na telekomunikacji?