Na rynku walutowym nic się nie zmienia. Jazda odbywa się wciąż tylko w jedną stronę. Silny wzrost EUR/USD zdołał jedynie powstrzymać spadki EUR/PLN, natomiast kurs USD/PLN wciąż kreśli formację wodospadu. W piątek na zamknięciu dolar kwotowany był na poziomie 3,1850, podczas gdy euro na 4,2130.

Kurs USD/PLN jest bardzo silnie skorelowany z kursem EUR/USD. Od maja tego roku, czyli od momentu rozpoczęcia wzrostowego trendu złotego, korelacja ta wyniosła 88%, od początku września zaś 97%. Tak więc, jeśli dolar będzie się wciąż osłabiał na rynkach światowych, poziom 3 złotych za dolara jest tylko kwestią czasu.

Za dalszym osłabieniem dolara wciąż przemawiają dane fundamentalne. Także proces stopniowego zmniejszania udziału dolara w rezerwach walutowych banków centralnych sugeruje dalszą podaż tej waluty na rynku. W tym momencie widzę w zasadzie jeden czynnik, który w perspektywie kilku miesięcy może spowodować falę umocnienia waluty amerykańskiej. Jest to "spozycjonowanie rynku". Wydaje mi się, że w kolejnych tygodniach, kurs EUR/USD może osiągnąć poziom 1,37-1,39. Natomiast, styczeń będzie dobrym okresem na realizację zysków. Spełnienie takiego scenariusza byłoby powrotem do przeszłości - przełomu roku 2003/2004.