Informacja, że Gazprom zamierza się ubiegać o najcenniejsze aktywa Jukosu, potwierdza wcześniejsze spekulacje, iż władze na Kremlu myślą o przejęciu kontroli nad najważniejszym majątkiem Jukosu. Prezydent Władimir Putin niedawno doprowadził do połączenia giganta branży gazowej z państwowym koncernem naftowym Rosnieft (fuzja ma zostać sfinalizowana w przyszłym roku). Jeśli Gazprom, któremu doradza Deutsche Bank, przejmie też zakłady w Nieftiejugańsku, odpowiadające za ok. 60% wydobycia ropy w ramach Jukosu, oznaczać to będzie powstanie giganta naftowego w Rosji. Scenariusz ten jest bardzo prawdopodobny. Tak bardzo, że z przetargu na Jugańsknieftiegaz ma zamiar wycofać się włoska grupa naftowa ENI, choć wcześniej deklarowała przystąpienie do aukcji.

Coraz bliższe są więc plany prezydenta Putina, aby powstał, bazujący m.in. na aktywach Jukosu, narodowy koncern naftowy, który rozmiarami dorównywałby światowym potentatom. Analitycy szacują, że nowa firma już w 2010 r. mogłaby doścignąć amerykańskiego giganta Exxon Mobil. Jednostka naftowa Gazpromu - Gazpromnieft - po przejęciu Jugańsknieftiegazu mogłaby wytwarzać dziennie 1,8 mln baryłek ropy dziennie. Do 2010 r. ta liczba wzrosłaby do ok. 2,1 mln baryłek.

Przetarg na Jugańsknieftiegaz ma się odbyć 19 grudnia. Władze licytują te zakłady, bo Jukos nie jest w stanie spłacić zobowiązań podatkowych, naliczonych przez rosyjskiego fiskusa. Przekraczają one 20 mld USD. Zarząd koncernu, który według nieoficjalnych informacji uciekł z Rosji w obawie przed aresztowaniami, wciąż nie zamierza się poddawać. Zapowiedział apelację od decyzji o przetargu do moskiewskiego sądu arbitrażowego. Za kratkami od ponad roku przebywa właściciel Jukosu - Michaił Chodorkowski - oponent polityczny prezydenta Putina.