Przystąpienie Grecji do strefy euro w 2001 roku byłoby niemożliwe gdyby ujawniane były wówczas prawdziwe dane. - Teraz Grecję czeka postępowanie prawne organów Unii Europejskiej w sprawie pogwałcenia sprawozdawczych procedur - powiedziała rzeczniczka KE Francoise Le Ball. Komisja żąda od Grecji gwarancji na przyszłość prawdziwości prezentowanych wyników.

Oszustwa wyszły na jaw po śledztwie Eurostatu - agencji statystycznej KE, która badała greckie finanse. Co się okazało? Deficyt w 1997 roku sięgnął 6,6% PKB, a nie 4%, jak deklarowały wówczas greckie władze. Zaniżano go także w 1998 i 1999 roku - był wtedy wyższy niż dopuszczalne 3% (górna granica dla krajów chcących wstąpić do strefy euro).

Eurostat także dostał za swoje w tej sprawie. Agencja nie ogłosiła bowiem alarmu, gdy otrzymywała dane dotyczące greckiego budżetu w latach 1997-1999. Nic wówczas nie poruszyło europejskich statystyków.

Grecy mają dwa miesiące na oficjalną odpowiedź. Jeśli Komisja nie będzie z niej zadowolona sprawa może mieć epilog w sądzie. Oddzielne postępowanie dyscyplinujące greckie władze może być wszczęte przez KE po informacjach o przekroczeniu limitu deficytu budżetowego tego kraju w 2004 roku.

Przedstawieciele rządu greckiego odpowiedzialnością za nieprawidłowości obarczają poprzednie, socjalistyczne władze, które odeszły po marcowych wyborach.