Końcówka wczorajszej sesji mocno rozgrzała rynek terminowy. Zapewne wielu inwestorów zadaje sobie pytanie - czy już doszło do zmiany trendu na wzrostowy. Czy zamknięcie sesji na 1866 pkt, po bardzo wysokiej białej świecy, to jest już sygnał kupna? Na pierwszy rzut oka taki wniosek wydaje się nieuzasadniony - nie został przekroczony szczyt z 6 października (zabrakło 1 punktu), tym bardziej nie zostało przebite maksimum z kwietnia (zabrakło 18 punktów). Z drugiej - wykres kontynuacyjny przełamał linię trendu, pociągniętą po szczytach z 6 października i 9 listopada. Można uznać, że wykres indeksu wybił się w górę z budowanego przez ponad miesiąc trójkąta symetrycznego. W takim wypadku oznacza to początek fali wzrostowej, w czasie której wykres kontraktów powinien podnieść się o 100 punktów, do 1950 pkt (licząc od wczorajszego zamknięcia zostały jeszcze 84 punkty). Jeśli za podstawę inwestycji bierzemy trójkąt, to można pokusić się o wyznaczenie poziomu obrony w odległości 1 X ATR od wczorajszego zamknięcia. Ponieważ ATR (z 14 sesji) wynosi 24, współczynnik zysku do ryzyka ustaliłby się na zadowalającym poziomie 3,5. Przyłączenie się do wzrostowego ruchu po kursie wczorajszego zamknięcia wydaje się uzasadnionym posunięciem.
Oznaczałoby to jednak przymknięcie oczu na styl, w jakim dokonał się wczorajszy wzrost (na indeksie). Na przykład na to, że głównym "sprawcą" zwyżki był (z niewielką pomocą BZ WBK) PKN Orlen. Na przykład na to, że notowania BZ WBK skoczyły w górę o 4%, ale między 13.30 i 16 wolumen nie przekroczył chyba 100 akcji. Nie wykluczyłbym też, że jak to na naszym rynku się zdarza, cała zwyżka dokona się w jedną sesję. Pomijając wrażenia "artystyczne" - wczorajszą sesję można traktować jako sygnał kupna.