Otwarte pozycje w futures na WIG20 rosną od początku listopada. Przez cały miesiąc notowania pozostawały w trendzie bocznym, co uzasadniało zwiększanie zaangażowania zarówno graczy oczekujących zwyżki, jak i spadku notowań. Ostatnie sesje przyniosły wybicie w górę z konsolidacji. Można było oczekiwać, że taki ruch wyeliminuje z gry część niedźwiedzi i tym samym sprowadzi liczbę otwartych pozycji (LOP) na niższe poziomy. Tymczasem stało się zupełnie inaczej. Wraz z przebiciem kluczowych oporów, otwarte pozycje zwiększyły się do rekordowego poziomu. Łącznie na wszystkich trzech seriach, w czwartek przekroczyły one 30 tys.

W dużej mierze jest to zasługą sesji marcowej. Najwyraźniej średnioterminowi gracze zaczynają już budować nowe pozycje, pozostawiając w portfelach stare na wygasającej za dwa tygodnie serii grudniowej. O ile do tego czasu notowania WIG20 nie będą podlegać większym zmianom, o tyle wysoki LOP może się cały czas utrzymywać. Z drugiej strony kontynuacja zwyżki w podobnym tempie jak w drugiej połowie minionego tygodnia lub, co gorsza zmiana nastrojów o 180 stopni, zmusi wielu graczy do wycofania się z rynku. To natomiast może spotęgować obserwowane w ostatnim czasie zmiany bazy, które najwięcej korzyści mogą przysporzyć arbitrażystom.

Odżyły futures na dolara

Rekordowe wyprzedanie dolara w stosunku do złotego ściąga na rynek kontraktów terminowych na ten kurs łapaczy dołków. Początek trwającej fali spadkowej amerykańskiej waluty miał miejsce w maju, przy poziomie 4 zł. Poza sześciotygodniową korektą (lipiec-sierpień) notowań cały czas pikuje. W czwartek otarł się już o 3,1 zł. Oznacza to, że przez 7 miesięcy kurs spadł aż o 22,5%. Nic dziwnego, że inwestorzy zaczynają mówić o korekcie i coraz częściej zamieniają słowa w czyn, otwierając długie pozycje w dolarach. Przysłużyło się to także pochodnym na GPW, gdzie podczas ostatnich sesji odnotowano najwyższy wolumen od 24 lipca 2003 roku. Liczba otwartych pozycji (zsumowana dla wszystkich pięciu serii) jest natomiast na najwyższym poziomie od ponad 2 lat. Niestety, silne trendy na rynku walutowym nie są w stanie wyrwać z letargu futures na kurs euro.

PKN w swoim rytmieW środę do rekordowego poziomu ponownie dotarły pochodne na PKN Orlen. W czwartek zwyżka była kontynuowana przy najwyższym od miesiąca wolumenie. Twardy opór kurs napotkał dopiero w piątek na wysokości 40 zł. Bariera ta okazała się nie do przebicia i wygląda na to, że w najbliższym czasie czeka nas taki sam scenariusz, jak w trakcie ostatnich trzech miesięcy. Oznacza to, że kolejne sesje będą przebiegać pod znakiem powolnego osuwania się w stronę 38 zł, czyli wsparcia tworzonego przez szczyt z pierwszej połowy listopada. Zważywszy na fakt, że trend wzrostowy trwa długo, ewentualna korekta nie powinna w istotny sposób komplikować życia posiadaczom długich pozycji. Te warto będzie utrzymywać do czasu, kiedy pokonane zostanie ważne wsparcie. Najbliższe to wspomniane 38 zł, a kolejne tworzy linia trendu wzrostowego na wysokości 37 zł. Trudniej sprawa ma się w przypadku inwestorów, którzy dopiero rozważają otwarcie długiej pozycji. Mimo wygenerowanego niedawno sygnału kupna, obecne poziomy raczej nie sprzyjają takiemu działaniu. Ryzyko cofnięcia się rynku jest bardzo duże. Wkrótce powinna więc być szansa na otwarcie pozycji na niższych poziomach. Pytanie, czy wtedy warto będzie to zrobić? Od kilku tygodni jedynym argumentem przemawiającym za graniem na zwyżkę ceny jest niezwykle silny trend. Niestety, nie potwierdza go już zdecydowana większość średnioterminowych wskaźników technicznych. Krótkoterminowe od dłuższego czasu tworzą kolejne negatywne dywergencje. Narzędzia analizy technicznej sygnalizują więc mocno wykupiony rynek i ostrzegają przed ewentualnym zwrotem. Inwestorzy na razie niewiele sobie z tego robią i pchają notowania do góry. Jest to wystarczający argument, by nie grać przeciwko nim, ale też przyłączanie się do byków wydaje się zbyt ryzykowne. Robiąc to, trzeba mieć w pamięci specyfikę ostatniego trendu, która wymusza stosowanie odległych stopów.