Moda na obligacje nie przemija. Po przecenie w środowe przedpołudnie byki znów przystąpiły do zakupów. Wprawdzie w czwartek dopiero o godz. 16.00 spodziewana była publikacja PBK za III kwartał, jednak to nie przeszkadzało, by handel odbywał się w sposob mocno ożywiony. Ostatecznie PKB okazał sie zgodny z oczekiwaniami większości analityków i wyniósł 4,8%. Nie spowodawało to więc większej reakcji rynku.
Wczorajszemu handlowi towarzyszyły stosunkowo duże obroty, co może świadczyć, że znaleźli się jednak chętni do realizacji pokaźnych już prawdopodobnie zysków lub nawet tacy, ktorzy są skłonni grać na zniżkę cen. Na pewno, nie będąc dużym optymistą, trudno teraz kupować polskie obligacje. Część inwestorów zapewne próbuje jeszcze w krótkim czasie wykorzystać trend wzrostowy, lecz są to na tyle gorące pieniądze, że w przypadku korekty będą ją jeszcze pogłębiać. A korekta wydaje się nieunikniona, mimo że w dłuższej perspektywie nasze papiery skarbowe, szczególnie te z długiego końca krzywej, są dla inwestorów wciąż atrakcyjne.
Za granicą znów byliśmy świadkami wzrostu. Jednak jak długo może on trwać, gdy 10-letni bund osiąga rentowność 3,61%? Polskie 2-latki OK1206 notowane zaś były wczoraj z rentowością 6,40%, 5-latki DS0509 - 6,30% zaś 10-letnie papiery DS1015 - 6,08%.