Według ekspertów Economist Inteligence Unit (EIU), tempo wzrostu gospodarczego na świecie spadnie w 2005 r. do 3,2% z 4,1% w roku bieżącym. Wśród potęg ekonomicznych najbardziej, o 8,1%, ma powiększyć się PKB Chin. W USA tempo spadnie do 3,1%, a we Francji i Niemczech wyniesie odpowiednio 1,5% oraz 1,8%.
EIU wskazuje na kilka zjawisk groźnych dla koniunktury na świecie. Są to droga ropa naftowa, ewentualny wzrost stóp procentowych, wahania kursów walut oraz możliwe osłabienie aktywności w gospodarce chińskiej. Jeżeli czynniki te pojawią się jednocześnie, nie można wykluczyć ogólnego kryzysu. Za szczególnie wrażliwe na ich działanie uznano kraje strefy euro, wśród których w najlepszej sytuacji ma pozostać Wielka Brytania. Tymczasem gorsza koniunktura w Chinach zagroziłaby przede wszystkim gospodarce azjatyckiej.
Najlepiej prosperującym regionem ma być Wspólnota Niepodległych Państw, gdzie wzrost gospodarczy powinien wynieść 6,2%.
Gorsza koniunktura
na rynkach wschodzących