Gwiazda TP świeci coraz jaśniejszym blaskiem. Głównie dlatego, że tło, na którym przyszło jej rozbłysnąć, jest dość blade. Popyt na inne akcje innych spółek z WIG20 jest bowiem umiarkowany. Może z wyjątkiem BZ WBK, którego notowania zbliżyły się do granicy 100 zł. Atak na tę barierę nie powiódł się na razie i trudno liczyć, żeby w przyszłości sytuacja ta miała się zmienić. Walory banku wyceniane są przez analityków przynajmniej 10% poniżej kursu rynkowego. Najświeższa rekomendacja, wydana przez Dom Inwestycyjny BRE Banku, brzmi "redukuj". Wartość papierów BZ WBK została oszacowana na 80,5 zł.
To skłania do zastanowienia się, które akcje mogą pomóc TP w podciągnięciu rynku jeszcze wyżej. Bo, że na tym etapie trendu mamy do czynienia z "podciąganiem", a nie naturalnym i niewymuszonym wzrostem szerokiej grupy spółek, wczorajsza sesja dowodzi dobitnie. Oto kurs największej pod względem wartości rynkowej firmy rośnie o 1,9%, a mimo tego WIG20 (i większość pozostałych indeksów) spada o 0,1%. Spółki surowcowe - KGHM i PKN Orlen - swoje pięć minut już miały. To im zawdzięczamy, że na początku października WIG20 osiągnął 1850 punktów. Później przyszedł czas na banki. Papiery z tego sektora są z kolei "autorem" fali wzrostowej z przełomu listopada i grudnia, dzięki której indeks największych spółek poprawił 52-tygodniowe maksimum. Teraz jest czas TP i wychodzi na to, że to już koniec wyliczanki. Zostały wprawdzie jeszcze spółki informatyczne, ale na przeszkodzie wzrostowi notowań tej grupy firm stoją dwa czynniki. Pierwszy - Nasdaq Composite nie dał rady wybić się ponad styczniowy szczyt i śladem S&P 500 poprawić tegorocznego rekordu. Drugi - wciąż nie rosną w wystarczającym tempie nakłady inwestycyjne w polskiej gospodarce. Obydwa czynniki trudno będzie usunąć.
Nie jestem też przekonany, że kontynuację zwyżki zapowiadają wysokie obroty na rynku. Aktywność inwestorów znacznie zwiększyła się, od kiedy WIG20 osiągnął 1850 pkt i praktycznie zakończył regularny trend wzrostowy.