Monachijski instytut IFO poinformował wczoraj, że szacuje przyszłoroczny wzrost niemieckiego PKB na 1,2%, w porównaniu z 1,7% w tym roku. Jeszcze słabszą prognozę przedstawił instytut HWWA z Hamburga, według którego gospodarka Niemiec, najważniejszego partnera handlowego Polski, rozwinie się w 2005 r. tylko o 0,9%.
Wcześniej w tym miesiącu przewidywania co do wzrostu niemieckiego PKB zrewidowały w dół już trzy inne z sześciu wiodących instytutów ekonomicznych w tym kraju. Ich wspólna prognoza, przedstawiona w drugiej połowie października, mówiła, że w przyszłym roku największa w Europie gospodarka wzrośnie o 1,5%.
"Nie ma żadnego powodu do euforii, jeśli chodzi o gospodarkę Niemiec w przyszłym roku" - napisali ekonomiści HWWA w komentarzu do nowych prognoz. Zaznaczyli, że eksport, który w tym roku w największym stopniu wpływał na rozwój gospodarki naszych zachodnich sąsiadów, w przyszłym będzie rósł w wyraźnie niższym tempie z powodu aprecjacji euro i spowolnienia na świecie. Według HWWA, Niemcy mają w 2005 r. wyeksportować 3,9% więcej towarów niż w tym roku (w br. wskaźnik ma wynieść 9,4%).
Gorszej koniunktury w eksporcie nie zrekompensują zaś ani lokalni konsumenci, którzy w sytuacji najwyższego od sześciu lat bezrobocia boją się sięgnąć głębiej do swoich portfeli, ani przedsiębiorcy, którzy nie chcą inwestować. W ocenie instytutu IFO wydatki niemieckich konsumentów mają się w 2005 r. zwiększyć o 0,8%, a nakłady inwestycyjne o 1%. Napięta sytuacja finansów publicznych nie pozwoli z kolei napędzić gospodarki przez wydatki rządowe. IFO szacuje, że wzrosną one o zaledwie 0,4%
Bloomberg