Od czasu wejścia Polski do Unii Europejskiej zmieniły się zasady publikowania danych dotyczących bilansu płatniczego. Od tego czasu podlegają one bardzo dużym korektom. Część ekonomistów mówi nawet, że stały się niewiarygodne.
Jak informuje Ewa Łopuszyńska, naczelnik Wydziału Handlu Zagranicznego w GUS, dane o obrotach towarowych opracowuje Ministerstwo Finansów na podstawie informacji zebranych w systemie Celina. Dane przekazywane są następnie do GUS, który sprawdza ich poprawność. Po akceptacji urzędu, MF wysyła dane do NBP, a bank centralny je publikuje.
Dane do systemu Celina trafiają z dwóch źródeł: Intrastatu, który gromadzi informacje o wymianie handlowej Polski z Unią Europejską, oraz dokumentów SAD (handel z krajami spoza UE). Nowością jest Intrastat i to on odpowiada za "błędy". Dane dotyczące eksportu i importu są korygowane. W efekcie zmienia się też bilans płatniczy.
Z miesiąca na miesiąc skala korekt jest jednak coraz mniejsza. W maju eksport był zaniżony o ponad 1,1 mld euro, a import - o prawie 1,5 mld euro. W sierpniu korekta eksportu wyniosła już "tylko" 45 mln euro, a importu - 62 mln euro. - System działa coraz lepiej. Podmioty, które mają obowiązek wypełniać dokumenty Intrastat, robią coraz mniej błędów. Są dyscyplinowane przez służbę celną - wyjaśnia Krystyna Urbańska, zastępca dyrektora Departamentu Organizacji Celnej w MF.
Specjaliści podkreślają też, że dane dotyczące obrotów handlowych z krajami UE w części opierają się na szacunkach. Małe firmy nie muszą bowiem wypełniać deklaracji Intratstat (progi co roku ogłasza prezes GUS). Według E. Łopuszyńskiej, ok. 97% wartości obrotów realizowanych z krajami UE jest udokumentowana sprawozdaniami, a reszta jest szacowana (takie wymogi nakłada europejski urząd statystyczny).