Bezrobocie w Japonii spadło w listopadzie do najniższego od 1999 r. poziomu 4,5%, z 4,7% w październiku. Statystyka jest jednak w tym wypadku myląca. Przedsiębiorcy zmniejszyli bowiem zatrudnienie o 150 tys. etatów, a spadek stopy bezrobocia wynika z faktu, że aż 450 tys. osób zrezygnowało z poszukiwania zatrudnienia - zmniejszyły się przez to zasoby siły roboczej, które stanowią punkt odniesienia do jej obliczania. Z tego samego powodu współczynnik porównujący liczbę ofert pracy do liczby poszukujących zatrudnienia mógł wzrosnąć do poziomu najwyższego od ponad dziesięciu lat. Wyniósł 0,92 (na 100 bezrobotnych przypadały 92 oferty) w porównaniu z 0,88 w październiku.
Po dwóch miesiącach przerwy wreszcie wzrosła produkcja przemysłowa japońskich przedsiębiorstw. W listopadzie zwiększyła się o 1,5% w stosunku do poprzedniego miesiąca. Dane jednak lekko rozczarowały analityków, którzy oczekiwali wzrostu o 1,7%. Firmy podnoszą produkcję, bo mają sporo zamówień z zagranicy. Dane z zeszłego tygodnia mówiły, że listopadowy eksport z Japonii wzrósł w skali roku o ponad 13%.
Japonia wciąż nie może uporać się z deflacją. W listopadzie ceny w detalu, wyłączając najbardziej zmienne ceny żywności, spadły o 0,2% w skali roku. Ekonomiści przewidywali, że spadek wyniesie 0,1%. Utrzymująca się już szósty rok deflacja nie sprzyja gospodarce, bo słabnie przez nią popyt konsumpcyjny - Japończycy odkładają zakupy na przyszłość, licząc, że ceny będą wtedy niższe. Jak podał wczoraj rząd, wydatki konsumentów zmniejszyły się w listopadzie trzeci miesiąc z kolei, o 0,9%. Spadła też sprzedaż detaliczna - o 0,6%.
Mimo słodko-gorzkiego obrazu japońskiej gospodarki, jaki rysują opublikowane wczoraj dane statystyczne, przedstawicielom rządu w Tokio nie brakuje optymizmu. - Rynek pracy ma się dobrze - powiedział minister gospodarki i polityki fiskalnej Heizo Takenaka. - Produkcja była poniżej oczekiwań, ale to dobre dane - dodał. Stwierdził, że gospodarka radzi sobie zgodnie z oczekiwaniami.
Bloomberg, AFP