Reklama

Tłok na rynku pierwotnym wymusi selekcję

2004 rok był jednym z najlepszych w historii giełdy pod względem liczby ofert na rynku pierwotnym. Na GPW zadebiutowało 36 spółek. Jak będzie w 2005 roku? Z zapowiedzi specjalistów wynika, że ofert może być jeszcze więcej. Jednak nie wszystkie będą udane.

Publikacja: 31.12.2004 07:05

Pod względem liczby IPO lepsze były tylko lata 1997 i 1998, kiedy na GPW trafiło odpowiednio 62 i 57 nowych spółek. Dzięki 36 debiutantom w 2004 roku warszawski parkiet zajął trzecie miejsce w Europie. Najwięcej nowych spółek wybrało giełdę londyńską. Przed nami jest też Euronext. Gdyby jednak rozpatrywać oddzielnie giełdy wchodzące w skład tego sojuszu, GPW przypadłoby drugie miejsce w Europie.

Wiesław Rozłucki, prezes Giełdy Papierów Wartościowych, spodziewa się, że pozytywny trend na rynku pierwotnym będzie kontynuowany w 2005 r. Według niego, na parkiecie znajdzie się 20 nowych spółek. Zaznaczył jednak, że rok temu przewidywał podobnie, tymczasem w notowaniach znalazło się o 16 firm więcej.

Zagraniczna ofensywa

Prezes GPW liczy, że nasz rynek wybierze też kilka spółek zagranicznych, tak jak to stało się w 2004 r. Do Banku Austria Creditanstalt dołączyły: zajmujący się produkcją chemikaliów węgierski BorsodChem, niemiecki fundusz bmp AG, amerykański koncern farmaceutyczny Ivax i węgierski odpowiednik PKN - MOL. Ofertę odwołał holenderski operator kin Cinema City International. Niewykluczone że spróbuje wejść na GPW w 2005 r.

PKO BP przodował

Reklama
Reklama

Cały rynek żył w 2004 roku prywatyzacją PKO BP. To głównie jego "zasługą" jest wysoka wartość tegorocznych ofert publicznych, która przekroczyła 13 mld zł. Była to także pierwsza od 5 lat państwowa spółka, która znalazła się na giełdzie. Skarb Państwa sprzedał blisko 38,5% walorów największego polskiego banku. Uzyskał z tego tytułu 7,7 mld zł. Do pracowników trafiło 10,5% akcji. SP będzie kontrolować 51% kapitału.

Emocje wzbudzała także prywatyzacja Wydawnictw Szkolnych i Pedagogicznych. Inwestorzy za 85% walorów firmy zapłacili prawie 240 mln zł. Największą ubiegłoroczną ofertą prywatną była sprzedaż akcji TVN - miała wartość ponad 0,5 mld zł.

Więcej prywatyzacji

Specjaliści zajmujący się rynkiem pierwotnym są zgodni. Aby pozytywne tendencje z ubiegłego z roku były kontynuowane, wzrost gospodarczy musi się utrzymać, konieczna jest też dobra koniunktura na rynku wtórnym. Istotnym elementem są też prywatyzacje, które zapoczątkowało PKO BP. - To świetna reklama dla rynku - tłumaczy Magdalena Raszdorf, dyrektor rozwoju produktów w CDM Pekao.

Szef Ministerstwa Skarbu Państwa Jacek Socha stawia na prywatyzację poprzez giełdę. Na 2005 r. przygotowuje około 10 debiutów. Już na początku roku na parkiecie mają znaleźć się akcje dwóch państwowych spółek, które pod koniec listopada dostały zielone światło od KPWiG. Są to: Zelmer (największy krajowy producent drobnego sprzętu AGD) oraz Ciech (była centrala handlu chemikaliami).

Jeszcze w styczniu planowany jest debiut Zelmera. MSP zamierza sprzedać na giełdzie 85% akcji firmy. Wartość oferty szacuje się na 200-250 mln zł. Pakiet dający blisko 25-proc. udział w kapitale spółki prawdopodobnie trafi do jednego inwestora finansowego. Podobnie było w przypadku Pekaesu, który w tym roku znalazł się na giełdzie (PTE CU kontroluje ponad 17% akcji). W tym przypadku Skarb Państwa miał jednak przed IPO 50-proc. udział w firmie. Nie wychodził z inwestycji. Spółka podwyższyła kapitał, a papiery sprzedawały też spółki zależne Pekaesu.

Reklama
Reklama

Ciech powinien pojawić się na GPW na przełomie stycznia i lutego. Skarb Państwa nie planuje sprzedaży posiadanych akcji, tylko emisję nowych - Ciech chce bowiem pozyskać z giełdy pieniądze na rozwój (około 200 mln zł). Około 15% akcji chemicznego koncernu sprzedadzą jego spółki zależne i Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń. W tym samym czasie przewidziana jest oferta Śrubeksu. Skarb Państwa wyjdzie z inwestycji i sprzeda 25% akcji (spółkę kontrolują inwestorzy finansowi).

Już na miesiąc później planowana jest oferta Elektrowni Kozienice. Inwestorzy giełdowi będą mogli kupić mniejszościowy pakiet - większość kapitału trafi w ręce partnera branżowego (po kilku miesiącach notowań), bo spółce potrzebne jest wsparcie na konsolidującym się rynku producentów energii. Ze W kwietniu br. scenariusz się powtórzy - ministerstwo chce sprzedać na giełdzie mniejszościowy pakiet Polmosu Białystok (być może uprzednio łącząc go z Polmosem Toruń). Potem większościowy pakiet trafi w ręce któregoś z inwestorów branżowych (łącznie do ministerialnej kasy może trafić około 500-600 mln zł). Między kwietniem i czerwcem na giełdę powinny trafić akcje Zakładów Azotowych Puławy (będzie to podwyższenie kapitału, a nie sprzedaż papierów przez SP). Na przełom maja i czerwca przewidziana jest oferta publiczna 30% akcji grupy energetycznej Enea. Szacuje się, że wpływy wyniosą około 1 mld zł. Potem resort planuje dwumiesięczną przerwę.

Jesień też obfita

Jesienią inwestorzy będą mogli przebierać w ofertach spółek z sektora chemicznego i petrochemicznego. We wrześniu na giełdę mają trafić walory Grupy Lotos, drugiego co do wielkości producenta paliw w Polsce. Struktura oferty nie jest jeszcze znana. Na parkiecie mają pojawić się również akcje Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa. Spółka potrzebuje pieniędzy (około 1,5 mld zł) na rozwój oraz restrukturyzację zadłużenia. Po pieniądze z rynku sięgną również Zakłady Chemiczne w Policach. Pod koniec przyszłego roku na warszawską giełdę mogą trafić akcje Fabryki Sklejka-Pisz.

Ubezpieczeniowy wysyp

Niewykluczone że w tym roku inwestorzy będą mieli szansę zakupu akcji czterech spółek ubezpieczeniowych. Po wycofaniu z giełdy pod koniec 2002 r. TU Compensa na parkiecie zostało zaledwie dwóch reprezentantów tego sektora: TUiR Warta, wicelider rynku ubezpieczeń majątkowych oraz TU Europa, specjalizujące się w ubezpieczeniach finansowych.

Reklama
Reklama

Bez wątpienia gratką będzie oferta publiczna PZU, największego polskiego ubezpieczyciela (także w Europie Środkowej). Może do niej dojść na przełomie maja i czerwca, jeśli w najbliższym czasie zostanie podpisana ugoda pomiędzy głównymi akcjonariuszami PZU: Skarbem Państwa i holenderskim Eureko. Zgodnie z wstępnymi warunkami ugody, oferta publiczna ma obejmować 25% akcji PZU, z czego 5% przeznaczone będzie dla Eureko. Wcześniej, bo w marcu, 5% akcji PZU kupi od Skarbu Państwa Europejski Bank Odbudowy i Rozwoju. Minister skarbu Jacek Socha informował niedawno, że sprzedaż 30% akcji PZU ma dać grubo ponad 4 mld zł. Można więc szacować, że wartość oferty wyniesie przynajmniej 2,6-3 mld zł (na rynek trafią również tzw. akcje pracownicze).

- Jeżeli spełnią się zapowiedzi ministra skarbu dotyczące prywatyzacji PZU i PGNiG, to byłaby to bardzo dobra informacja dla inwestorów. Takie oferty działają ożywczo na rynek. Pojawiają się nowi drobni inwestorzy, ale - co równie ważne - inwestorzy z zagranicy. Takie IPO przyciągają ich kapitał, a później jest im już łatwiej inwestować na rynku wtórnym - twierdzi Konrad Zawisza, dyrektor biura rynku pierwotnego DI BRE Banku.

Do notowania na warszawskiej giełdzie szykuje się Cigna STU, dziesiąte towarzystwo majątkowe na polskim rynku pod względem przychodów ze składek.

Czwartą spółką ubezpieczeniową, która może pojawić się w przyszłym roku na warszawskim parkiecie, jest Polskie Towarzystwo Ubezpieczeń, które zajmuje dziewiąte miejsce w rankingu. Decyzja o dacie oferty publicznej zapadnie wczesną wiosną 2005 r.

Brokerzy wciąż aktywni

Reklama
Reklama

Ożywienie na rynku owocuje również korzyściami dla innych podmiotów z nim związanych. Ubiegły rok był szczególnie udany dla biur maklerskich. Większość twierdzi, że zanotowała najlepsze wyniki w historii. Nie bez znaczenia były oferty pierwotne, które przynoszą pokaźne profity.

Jak będzie w 2005 roku? Czy brokerzy mogą liczyć na powtórkę? - Jeżeli 2005 rok będzie taki jak poprzedni, to można będzie go zaliczyć do udanych - twierdzi Mariusz Sadłocha, prezes DM BZ WBK, który pracuje nad 5 projektami IPO (w 2004 roku oferował akcje dwóch spółek). - Sądzę, że pierwsze miesiące pozwolą na kontynuowanie pozytywnego trendu z 2004 r. - dodaje. Podobnego zdania jest zarząd BDM PKO BP. Broker oferował w 2004 roku akcje ośmiu firm. Biuro uczestniczyło głównie w ofertach o niższej wartości (po kilkanaście milionów złotych). - Teraz staramy się też o większe projekty. Bierzemy udział w przetargach na przeprowadzenie ofert prywatyzowanych spółek - mówi Jan Kuźma, prezes BDM. Liczy, że w 2005 r. broker wprowadzi na giełdę co najmniej 6 spółek, z czego 2-3 będą to firmy państwowe.

- 2005 rok będzie inny niż 2004 - zapowiada natomiast Witold Stępień, prezes DM Banku Handlowego. Uważa, że pierwsza połowa może być dużo lepsza od drugiej. Broker w 2004 roku oferował akcje trzech firm.

Nie próżnują też inni brokerzy. CA IB Securities zamierza wprowadzić na giełdę w przyszłym roku akcje 8 spółek, z czego 4 mają już gotowe prospekty (w 2004 r. sprzedał papiery trzech firm). Jedną z nich jest Eurocash (przełożył ofertę zaplanowaną pierwotnie na grudzień br.). IDMSA.PL, który ubiegły rok zakończył z trzema debiutami, pracuje nad 10 projektami. CDM Pekao liczy, że uda mu się sprzedać akcje 3-4 spółek. W 2004 r. z jego pomocą w notowaniach znalazły się akcje pięciu przedsiębiorstw. DI BRE zamierza być oferującym akcje 6 firm. Broker wprowadził w tym roku na giełdę walory trzech spółek. - Nie spodziewam się istotnych zmian. W przyszłym roku będzie dużo ofert - mówi Konrad Zawisza z DI BRE. DM Millennium zapowiada, że w przypadku tego biura przesądzona jest oferta publiczna dwóch spółek: Śrubeksu i Ciechu. - Prowadzimy też zaawansowane prace nad trzecim projektem - mówi Robert Drążykowski, dyrektor departamentu transakcji rynku kapitałowego DM Millennium, który oferował w tym roku walory 7 firm. - Oprócz tego jest kilka innych spółek, na różnym etapie przygotowania do IPO - dodaje.

CDM Pekao szacuje, że wartość ofert spółek prywatnych może wynieść około 2 mld zł - nie licząc możliwej sprzedaży Polkomtela (akcji mogą się pozbyć PSE, Orlen i KGHM). Analitycy wyceniają spółkę na 12-14 mld zł. Na giełdzie może się znaleźć nawet 57% jej papierów.

Reklama
Reklama

Debiut tańszy niż kredyt

Czym można tłumaczyć tak duże zainteresowanie giełdą? Zwolennicy upublicznienia zwracają uwagę, że koszt pozyskania kapitału na giełdzie jest najczęściej niższy niż w przypadku kredytów bankowych. Przyjmując w uproszczeniu, że jedynym kosztem wejścia na giełdę są wydatki związane z przygotowaniem i przeprowadzeniem oferty (w tym koszty sporządzenia prospektu i towarzyszącej ofercie promocji), teza jest prawidłowa. Odnosząc koszty emisji akcji do uzyskanych z niej wpływów, można stwierdzić, że w zdecydowanej większości przypadków koszt pozyskania kapitału z giełdy jest o kilka punktów procentowych niższy od oprocentowania kredytów inwestycyjnych, oferowanych przez banki. W przypadku niektórych spółek debiutujących na giełdzie w 2004 roku nie przekroczył on 3% pozyskanej na rynku kwoty pieniędzy. Przy czym "kredytu" od inwestorów giełdowych nie musimy zwracać. Są to środki, które nowi akcjonariusze zgodzili się wyłożyć w zamian za udział w procesie decyzyjnym firmy i w przyszłych zyskach wypracowywanych przez spółkę. Upublicznienie spółki to także możliwość wyjścia (przynajmniej częściowego) ze spółki dla jej dotychczasowych akcjonariuszy. Z takiej możliwości skorzystali udziałowcy większości spółek debiutujących na GPW w 2004 roku. W przypadku 17 firm wejście na giełdę było połączone ze sprzedażą w publicznej ofercie już istniejących akcji. Z tego 10 spółek nie przeprowadziło w ogóle emisji nowych walorów. Wartość środków, które wpłynęły do debiutujących w ubiegłym roku spółek, była ponaddziesięciokrotnie niższa od pieniędzy zainkasowanych przez ich właścicieli.

Nierówny podział kosztów

Dotychczasowi akcjonariusze osiągają jeszcze dodatkową korzyść. Nie uczestniczą bowiem we wszystkich kosztach związanych z ofertą publiczną - ponosi je natomiast spółka. Dla przykładu niedawny debiutant - Polcolorit, który pozyskał z giełdy 48,5 mln zł, musiał się liczyć z wydatkiem 2,14 mln zł (dane szacunkowe zawarte w prospekcie). To więcej niż koszty poniesione przez głównego akcjonariusza spółki (1,9 mln zł), który sprzedał posiadane papiery, inkasując blisko dwukrotnie więcej pieniędzy (94,6 mln zł) niż sama spółka. Podobnych przykładów wśród tegorocznych debiutantów znajdziemy znacznie więcej. W przypadku ATM, z 6,6 mln zł pozyskanych z emisji nowych akcji ponad 12% "zjadły" koszty emisji - w części z nich nie partycypowali bowiem dotychczasowi akcjonariusze, którzy sprzedali swoje akcje za blisko 18 mln zł. Dysproporcję widać najwyraźniej wśród spółek, które nie emitowały nowych walorów (np. prywatyzacja PKO BP poprzez giełdę kosztowała spółkę ponad 38 mln zł, chociaż nie wpłynęła do niej nawet złotówka).

- W ofercie publicznej część kosztów dotyczy tylko emitenta. Przykładowo, przygotowanie prospektu emisyjnego związane jest z uzyskaniem przez przedsiębiorstwo statusu spółki publicznej. To ono będzie miało w przyszłości określone obowiązki, ale i szereg korzyści z tego tytułu, a nie dotychczasowi akcjonariusze - wyjaśnia Paweł Puterko z firmy Profes, świadczącej usługi doradztwa finansowego. - Wydatki na sporządzenie prospektu oraz wszelkie koszty administracyjne, takie jak opłaty dla KPWiG, KDPW i GPW bez wątpienia powinna opłacić spółka. Jeśli chodzi o koszty promocji - trudno jednoznacznie odpowiedzieć. Natomiast prowizje dla domu maklerskiego oferującego akcje czy subemitentów powinny być opłacone proporcjonalnie do udziału poszczególnych podmiotów w ofercie - dodaje P. Puterko. Taka praktyka jest najczęściej stosowana. Zdarzają się jednak wyjątki. TVN nie emitowała nowych walorów, więc żadne pieniądze nie wpłynęły do jej kasy. Żadne też jej nie uszczupliły, gdyż wszystkie koszty związane z wprowadzeniem spółki na giełdę poniósł wprowadzający - N-Vision, spółka zależna od ITI (sprzedała walory za ponad 0,5 mld zł). "Fair" wobec Brokera FM zachował się również jego akcjonariusz - U-Insure-u.com. W związku z tym, że debiutant musiał zrezygnować z emisji nowych akcji (sprzedano tylko istniejące), udziałowiec wziął na siebie wszelkie koszty poniesione przez emitenta.

Reklama
Reklama

Dużo ofert

- większa selekcja

Powodzenie przyszłorocznych ofert, podobnie jak w tym roku, będzie głównie uzależnione od możliwości kapitałowych inwestorów instytucjonalnych. Specjaliści zwracają uwagę na ważny aspekt: W przypadku funduszy emerytalnych zaangażowanie w akcje jest historycznie największe. OFE zbliżają się już do górnych limitów. Będą zatem sprzedawać papiery spółek notowanych, aby móc kupić walory w ofercie pierwotnej - tłumaczy K. Zawisza.

Większość analityków twierdzi, że zacznie się selekcja. Można było ją zaobserwować już w 2004 r. - Rynek na początku 2004 r. był mniej selektywny. Później jednak kilka spółek odwołało prognozy, przedstawione inwestorom podczas ofert. Przyszedł czas weryfikacji - zwraca uwagę K. Zawisza. - W 2005 r. prób debiutów może być znacznie więcej niż w 2004 roku. Zaznaczam prób - ponieważ inwestorzy będą wybierać między spółkami. Duża podaż ofert, a także ograniczone środki na rynku spowodują, że w większym stopniu niż w tym roku o powodzeniu IPO będą decydować inwestorzy - twierdzi R. Drążykowski. Spodziewa się, że inwestorzy będą baczniej się przyglądać zrealizowanym wynikom finansowym, a nie ich prognozom.

Które spółki znajdą się w centrum zainteresowania inwestorów? Zdaniem specjalistów te, które mogą pochwalić się ciekawym biznesem i reprezentują interesujące branże. Najlepiej powinien "sprzedawać się" widoczny, namacalny model działalności, jaki mają m.in. spółki produkcyjne. Wynika to przede wszystkim z tego, że to one są pierwszymi beneficj

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama