Reklama

Czy to będzie rok bessy?

Tylko pierwsza sesja 2005 roku przebiegła zgodnie z oczekiwaniami posiadaczy akcji. WIG, najstarszy giełdowy indeks, zakończył ją na najwyższym poziomie w historii (26 709,5 pkt). Później przewagę na rynku osiągnęła podaż.

Publikacja: 15.01.2005 07:30

Na każdą spółkę, której notowania poszły od ostatniej sesji grudnia w górę, przypadają dwie z ujemną zmianą kursu. Czy to zapowiedź słabego całego roku, czy tylko chwilowa korekta w długoterminowym trendzie wzrostowym?

Statystyka zmian kursów w pierwszej połowie stycznia jest jeszcze bardziej niekorzystna, jeśli weźmiemy pod uwagę tylko spółki z WIG20 i MIDWIG. W grupie największych firm od początku roku zyskały tylko akcje ComputerLandu i Netii. Średnia zmiana kursu 20 spółek wynosi około -5%. Wykresy notowań kilku przedsiębiorstw znajdują się w długoterminowych trendach spadkowych - najniższe kursy od 52 tygodni odnotowały w mijającym tygodniu Dębica i Świecie. Spośród 40 spółek, wchodzących w skład MIDWIG, od początku roku wzrosły notowania ośmiu. Łącznie w grupie 60 przedsiębiorstw, które mają największy wpływ na koniunkturę na GPW, proporcje akcji spadających do rosnących wynoszą 5 do 1.

Na początku roku podskoczyły przede wszystkim kursy firm o niskiej kapitalizacji i niewielkiej płynności (np. Pozmeat +100%)

Spojrzenie długoterminowe

Początek roku skłania do spojrzenia na to, co dzieje się na giełdzie w nieco dłuższej perspektywie. Interesująco wygląda na przykład wykres tygodniowy WIG, sporządzony w oparciu o skalę arytmetyczną. Indeks dotarł na nim do górnego ograniczenia kanału wzrostowego, który obejmuje ostatnie 10 lat notowań. Dolna linia formacji znajduje się na poziomie 15 tysięcy punktów. Różnica między 15 tysiącami i obecną wartością wynosi około minus 40%. Czy taki spadek można sobie wyobrazić? Analitycy przypuszczają, że cały 2005 rok rynek akcji zakończy na podobnym, ewentualnie nieco wyższym niż obecny poziomie (jeśli nawet ktoś oczekuje spadku, to raczej głośno o tym nie mówi). Ale w zeszłym roku niewielu spodziewało się tak dobrego roku dla akcji, a już absolutnie nikt nie przewidział tak dużego wzmocnienia złotego.

Reklama
Reklama

Uwagę zwraca także stopniowe wygaszanie tempa wzrostu w kolejnych etapach hossy. Między wrześniem i marcem 2003 roku WIG zyskał 57%, od listopada 2003 do kwietnia 2004 31% i od maja do grudnia 2004 roku 17%. Budowaniu kolejnych szczytów na wykresie indeksu towarzyszą negatywne dywergencje na wskaźnikach średnioterminowych (np. tygodniowy MACD).

Układ szczytów i dołków pozwala dość precyzyjnie wskazać poziom, którego przebicie (od góry) sprawi, że opisywany scenariusz stanie się bardziej prawdopodobny. To okolice 22,8-22 tysięcy punktów, gdzie zbudowane zostały istotne punkty zwrotne w 2000, 2003 i 2004 roku.

Giełda i gospodarka

Jako ciekawostkę można potraktować następujące wyliczenie: skoro WIG może spaść o 40%, a giełda jest barometrem gospodarki, to o tyle samo może obniżyć się tempo wzrostu PKB. Z mniej więcej 5,5% w 2004 roku, do 3,3%. Oczywiście ani spowolnienie gospodarcze, ani znaczny spadek WIG nie musi mieć miejsca już w 2005 roku.

Zdaniem analityków, bieżący rok ma być dla inwestorów mniej udany od poprzedniego właśnie za sprawą wolniejszego tempa wzrostu gospodarczego. To może odbić się niekorzystnie na wynikach spółek giełdowych. To, jak szybko spadają notowania Dębicy, Groclinu, Świecia, a z mniejszych firm Stalprofilu i Pagedu, pokazuje, że inwestorzy poważnie obawiają się takiego scenariusza. Ponieważ rentowność sprzedaży giełdowych spółek (generalnie) znajduje się na rekordowym poziomie, sposobem na wzrost zysków wydaje się zwiększenie obrotów. Podejmując decyzję o zwolnieniu pracowników, Dębica wysłała rynkowi sygnał, że przynajmniej niektórym spółkom może być trudno zwiększyć sprzedaż.

WIG20 trzyma się dobrze

Reklama
Reklama

Spojrzenie na wykresy najważniejszych indeksów w krótszej perspektywie pokazuje, że istotne sygnały sprzedaży jeszcze nie padły. WIG20 nie przełamał linii trendu wzrostowego, biorącej początek w marcu 2003 roku. Prosta ta stanowi zarazem dolne ograniczenie wzrostowego kanału, wyznaczającego tempo zwyżki w ostatnich pięciu miesiącach. Nie przeceniałbym jednak znaczenia tego wsparcia. W ostatnich kilkunastu miesiącach trend wzrostowy znacznie zmienił charakter i lepiej to, co dzieje się na rynku, oddaje linia poprowadzona przez dołki z listopada 2003 roku i sierpnia 2004 roku. W tej chwili zbliża się do 1800 punktów.

Warto też zwrócić uwagę, że jedyna duża korekta trendu wzrostowego, która miała miejsce w 2004 roku, zabrała 62-proc. wcześniejszej zwyżki. Scenariusz ten powtórzy się teraz, jeśli WIG20 znajdzie się w okolicach 1800 punktów. Byłoby to zgodne z nową charakterystyką trendu wzrostowego, który rozgrywa się według schematu "trzy kroki naprzód, dwa do tyłu". Uważam, że dopiero z tego poziomu ma szansę rozpocząć się większa korekta tegorocznego spadku. Nie wykluczyłbym nawet nowych rekordów giełdowych indeksów.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama