Generalnie jednak, z wyjątkiem budownictwa, na początku roku można się spodziewać niewielkiego wzrostu zatrudnienia we wszystkich branżach. W finansach, ubezpieczeniach i bankowości może wynieść 2%. Natomiast wzrost popytu na samych finansistów oraz pracowników księgowości i ubezpieczeń w I kwartale roku zapowiada się na ok. 3,5%. Ankietowani pracodawcy, jeśli już będą zatrudniać, skoncentrują się na obsadzie stanowisk handlowych (przybędzie ok. 10%), w marketingu (5%), logistyce oraz produkcji (po 4%). Gorsze perspektywy niż finansiści mają pracownicy HR - 3%, oraz informatycy (2%). Spore trudności mogą mieć osoby poszukujące pracy w obsłudze klienta i administracji.

Deklaracje co do wzrostu zatrudnienia w finansach, bankowości i ubezpieczeniach na tle rynku nie wyglądają najlepiej. Największy przyrost etatów zapowiadają firmy z sektora dóbr szybkozbywalnych (do 6%) - powiększą głównie działy produkcji, sprzedaży oraz marketingu operacyjnego. O 4% pracowników więcej może mieć po I kwartale produkcja i przemysł oraz IT&T. Spodziewany wzrost zatrudnienia w usługach to 3%, w handlu ponad 2%. Gorsza od finansów jest jedynie farmacja i medycyna z perspektywą wzrostu zatrudniania poniżej 2%.

Sektor finansów i ubezpieczeń coraz baczniej przygląda się natomiast pracownikom czasowym. Zamiar ich przyjmowania w najbliższym czasie zadeklarowało 15% firm finansowych. 77% nie będzie jeszcze zwalniać już zatrudnionych. Tym samym branża ta staje się, obok budownictwa, logistyki oraz mediów i marketingu, sektorem najsilniej zainteresowanym pracownikami czasowymi.

Z badania wynika również, że nadal restrukturyzacji nie zakończyła co ósma duża firma (powyżej 250 pracowników). Chęć zwolnienia zapowiada również co 10. średnie przedsiębiorstwo. Wśród małych (poniżej 50 osób) takie plany ma co 20. spółka. Bardziej pesymistyczne w tym względzie są przedsiębiorstwa z polskim kapitałem.