Wczorajsza sesja, pomimo niekorzystnego zachowania giełd amerykańskich, upłynęła pod znakiem kontynuacji rozpoczętego w poniedziałek odbicia. Indeks największych spółek otworzył dzień niewielkim oknem hossy i w bardzo krótkim czasie zyskał dalsze kilkanaście punktów. Przez większą część sesji notowania indeksu utrzymywały się w wąskim zakresie konsolidacji, a zmiany były wywoływane niewielkimi wahaniami cen najcięższych spółek. W końcówce notowań byki ponownie uzyskały przewagę.

Na pierwszy rzut oka sytuacja rynku przedstawia się nie najgorzej. Dokonując jednak głębszej analizy okazuje się, że w obecnie wyraźnie przeważają czynniki negatywne. Z technicznego punktu widzenia po stronie byków można zapisać jedynie obronę wsparcia w okolicy 1800 pkt. Analizując zachowanie obrotów okazuje się już, że ostatnie zwyżki to raczej odreagowanie silnej fali spadkowej i w średnim terminie nie można wykluczyć testu wsparcia w przedziale 1740-1750 pkt. Starając się określić zasięg obserwowanego odbicia trudno sobie wyobrazić, że strona popytowa będzie w stanie wynieść kurs indeksu ponad poziom 1870 pkt - na tej wysokości znajduje się górny przedział jesiennej konsolidacji oraz mniej więcej połowa wysokości ostatniej długiej czarnej świecy.

Sygnały dopływające z otoczenia rynku również nie napawają optymizmem. Wystarczy wspomnieć ostatnie negatywne publikacje GUS na temat produkcji przemysłowej czy sprzedaży detalicznej. Silny kurs złotego zapewne zaszkodzi wynikom eksporterów, a ryzyko wzrostu kursu dolara na rynkach światowych może doprowadzić do odpływu kapitału z rynków wschodzących. Dodatkowo cieniem na GPW kładzie się niekorzystna sytuacja techniczna giełd amerykańskich. Jedynym pozytywnym zjawiskiem w obecnych okolicznościach to, paradoksalnie, wzrost poziomu pesymizmu wśród inwestorów.

Sądzę, że utrzymanie się kursu indeksu w najbliższym czasie w przedziale 1830-1850 pkt będzie wyrazem siły strony popytowej. Natomiast istotny lokalny dołek będzie tworzony raczej w pobliżu poziomu 1750 pkt.