Obowiązująca wciąż tzw. ustawa kominowa z marca 2000 roku ogranicza zarobki menedżerów przedsiębiorstw, w których Skarb Państwa na więcej niż 50% udziałów. Członkowie zarządów takich firm nie mogą zarabiać więcej, niż sześciokrotność średniego wynagrodzenia. To rozwiązanie - zdaniem Konfederacji Pracodawców Polskich - jest sprzeczne z prawem UE, łamie bowiem zasadę równości przedsiębiorstw państwowych i prywatnych.
Dlatego też KPP w połowie stycznia, nie doczekawszy się nowelizacji kontrowersyjnej ustawy, złożyła do Komisji Europejskiej skargę na Polskę.
Ministerstwo Skarbu Państwa wprawdzie już od kilku miesięcy pracuje nad nowelizacją, jednak na razie nie udało mu się osiągnąć zadowalających rezultatów. Dwie pierwsze wersje zmian (z listopada i z grudnia ub.r.) były sprzeczne z ustawodawstwem unijnym. Potwierdziły to zgodnie opinie wydane przez Rządowe Centrum Legislacyjne i Urząd Komitetu Integracji Europejskiej. Obecna propozycja, jak zapewnia Ryszard Tupin, dyrektor Departamentu Prawnego MSP, nie ma już tej wady. To, czy tak jest naprawdę, dopiero się okaże. Na razie rządowi prawnicy badają propozycję MSP.
Nowelizacja wprowadziłaby przepis, stanowiący wytyczne dla rad nadzorczych, jak wyznaczać zarobki zarządów. - Muszą być jakieś jednolite reguły - wyjaśnia Ryszard Tupin. - Bez nich zapanowałby kompletny bałagan - dodaje. Jego zdaniem, takie rozwiązanie jest zgodne z prawodawstwem unijnym, mówiącym, że wszystkie podmioty muszą być traktowane w równy sposób. To, jak konkretnie kształtować zarobki, pozostaje w gestii właściciela firmy - w tym przypadku Skarbu Państwa.
Jednocześnie jednak Ryszard Tupin przyznaje, że rozwiązania, jakie proponuje MSP, nie ma w żadnym z krajów Unii Europejskiej. - Ale w żadnym z państw nie ma potrzeby stosowania takich rozwiązań - wyjaśnia. - Natomiast w Polsce, ze wzglądu na zaistniałą sytuację właścicielską, takie rozwiązanie jest potrzebne - przekonuje dyrektor Tupin.