"Pomimo prób rozwiązania sporu wokół pozostających do rozstrzygnięcia kwestii finansowych i przemysłowych aliansu, do żadnego porozumienia między Fiatem i General Motors w trakcie negocjacji nie doszło" - czytamy we wczorajszym komunikacie włoskiego koncernu. Rozmowy rozpoczęły się 16 grudnia i trwały do wtorku.
Fiat twierdzi, że począwszy od wczoraj w każdej chwili - aż do 24 lipca 2010 r. - może wykorzystać przysługującą mu opcję sprzedaży (put) amerykańskiemu koncernowi reszty udziałów w nierentownej spółce Fiat Auto. GM kupił 20% akcji tej jednostki przed pięcioma laty, kiedy przystąpił z Włochami do współpracy przy produkcji silników do pojazdów obu firm. Teraz Amerykanie posiadają 10% papierów Fiat Auto, ponieważ tymczasem Fiat dokapitalizował swoją spółkę. Sprzedał też jej ramię finansowe. I właśnie na podstawie tych dwóch posunięć Amerykanie twierdzą, że opcja straciła swoją ważność. - Nasze stanowisko nie zmieniło się od zawarcia tamtych transakcji ani trochę - powiedział wczoraj agencji Reutera rzecznik GM. Fiat odpiera te zarzuty.
Zdaniem analityków, koncerny dalej będą negocjować, jednak nie należy spodziewać się szybkiego zawarcia kompromisu. Nieugięte stanowisko obu koncernów może też oznaczać, że cała sprawa skończy się wojną w sądach. Eksperci nie potrafią wskazać jej faworyta. Część analityków twierdzi, że w uprzywilejowanej pozycji jest GM, bo jest po prostu większy i łatwiej mu będzie podołać kosztom procesów. Inni mówią, że ewentualny proces powinien zakończyć się pozytywnie dla koncernu z Turynu.
Brak decyzji Fiata - czy to natychmiastowego uruchomienia opcji sprzedaży, czy też zawarcia kompromisu z GM - rozczarował inwestorów. Wczoraj na giełdzie w Mediolanie akcje spółki traciły przez moment nawet 6%. W dół szły też notowania kontrolowanego przez rodzinę Agnellich holdingu Ifil, do którego należy około jednej trzeciej udziałów we Fiacie. W oczach inwestorów zawarcie kompromisu mogłoby oznaczać dla Fiata napływ około 1,8 mld euro. Oczekuje się, że właśnie tyle powinien zapłacić GM, żeby Fiat zrezygnował z wykorzystania opcji.
Reuters, Bloomberg