Reklama

Ryzykowne zarządzanie popłaca

Ponad 60% można było zarobić w minionym roku, oddając pieniądze w zarządzanie specjalistów. Połowa firm asset management osiągnęła wyniki lepsze od benchmarków. Zarządzający liczą w tym roku na dalszy wzrost na GPW, ale już nie tak spektakularny jak w 2004 r. Do łask wracają obligacje.

Publikacja: 05.02.2005 07:12

W zestawieniu PARKIETU uczestniczy 15 instytucji zarządzających aktywami. Podmioty te prowadziły 91 portfeli inwestycyjnych, pogrupowanych według strategii: agresywnej (aktywa są lokowane w akcje, czasem w instrumenty pochodne), zrównoważonej (łączą inwestycje obejmujące w akcje i papiery dłużne) oraz inwestowanie w instrumenty dłużne i pieniężne. Niemal wszystkie portfele (poza czterema) przyniosły dodatnie rezultaty. Połowa przebiła wyniki strategii wzorcowych (tzw. benchmarków).

Najlepsze wyniki w 2004 r. przyniósł portfel "fundamentalny", zarządzany przez BZ WBK AIB AM, oparty na akcjach wybranych na podstawie analizy fundamentalnej. Na drugie miejsce spadł lider rankingu po trzech kwartałach, portfel "agresywnego inwestowania", zarządzany przez DZA DM BOŚ. Po 9 miesiącach dał zarobić 49%. W IV kwartale wzrost wyniósł "tylko" 4,4 pkt proc. W skład portfela wchodzą m.in. instrumenty pochodne.

Złoty decyduje

Poprzedni rok był bardzo dobry dla akcji. Pozytywnie na rynek wpłynęły oczekiwania związane z wejściem Polski do Unii Europejskiej i wzrost gospodarczy. To przełożyło się na hossę na giełdzie. Świetnymi wynikami mogło pochwalić się także wiele giełdowych spółek. - Na pewno Polska była interesującym rynkiem z punktu widzenia inwestorów zagranicznych. Pozytywne tendencje zostały jednak zachwiane przez umocnienie złotego w drugiej połowie roku. Nie pozostanie to bez znaczenia dla wyników eksporterów. To będzie mieć znaczenie dla tegorocznych inwestycji - twierdzi Mirosław Panek, dyrektor inwestycyjny ING Investment Management.

Na duże znaczenie złotego dla rynku akcji zwraca uwagę Tomasz Stadnik, zarządzający Credit Suisse Asset Management. - Inwestorzy na pewno będą podchodzić bardziej selektywnie do inwestycji. Nastąpi przesunięcie, jeżeli chodzi o rentowność w stronę spółek działających głównie na rynku krajowym - twierdzi T. Stadnik. - To będzie pierwszy pełny rok, w którym będą wykorzystywane środki unijne. Będzie ich więcej niż w 2004 r. Na pewno to dobra informacja dla spółek, które uczestniczą przy realizacji projektów finansowanych w ten sposób - dodaje.

Reklama
Reklama

M. Panek twierdzi, że w tym roku będą ścierać się dwa trendy na rynku. - Instytucje zagraniczne dalej będą kupowały akcje, bo Polska dobrze się rozwija. Z drugiej jednak, strony negatywnym sygnałem jest to, że wiele spółek jest już przewartościowanych - mówi przedstawiciel ING IM.

Specjaliści przypominają także o zapowiadanych prywatyzacjach. - W krótkim terminie strumień pieniądza musi rozłożyć się na rynek wtórny i pierwotny, co na pewno ma spore znaczenie dla tego pierwszego. W długim terminie jest to jednak bardzo pozytywne - mówi M. Panek.

Tomasz Stadnik wskazuje także na dobre nastroje drobnych inwestorów, co pokazały ostatnie oferty pierwotne i ogromne redukcje zapisów. - Ta grupa jest jednak chwiejna. Jedno, dwa niepowodzenia i ich podejście do ofert może się radykalnie zmienić. Dlatego wiele zależeć będzie od inwestorów zagranicznych - tłumaczy T. Stadnik. Z przewidywań analityków wynika, że tych w kraju nie powinno zabraknąć. - Wciąż jesteśmy atrakcyjnym rynkiem. Złoty nadal się umacnia. Fundamenty gospodarki są naprawdę mocne, kiedy porównamy je np. z węgierskimi. Mamy też przewagę nad krajami starej Unii, ponieważ PKB w Polsce będzie rósł szybciej niż u nich - twierdzi T. Stadnik. Zwraca uwagę jednak na ryzyko polityczne i wybory parlamentarne na jesieni. - Z tego powodu trudno prognozować, co może się wydarzyć na przełomie III i IV kwartału - uważa T. Stadnik.

Obligacje wracają do łask

Ubiegły rok był umiarkowanie udany dla obligacji. Słabsza była pierwsza połowa roku. To efekt m.in. wejścia Polski do Unii Europejskiej. - Wywołało to wzrost cen żywności i przełożyło się na inflację. Jak się jednak okazało, to wcale nie był trwały wzrost. Z tego powodu przez kilka miesięcy zostały "zaburzone ścieżki procentowe" i nastąpił odwrót od instrumentów dłużnych - tłumaczy M. Panek. - Nie bez znaczenia była także agresywna polityka banków pod względem oprocentowania lokat. Były konkurencją dla obligacji - dodaje.

W tym roku powinien nastąpić powrót do pozytywnego trendu sprzed 2004 r. - twierdzą analitycy. Można było to zaobserwować już w IV kwartale. Część portfeli wypracowała blisko połowę rocznego zysku. Specjaliści wskazują na sprzyjające otoczenie makroekonomiczne dla rynku papierów dłużnych. Dalsze umocnienie złotego, osłabienie inflacji i co za tym idzie - obniżka stóp procentowych może przyciągnąć strumień pieniędzy także z zagranicy.

Reklama
Reklama

Aktywa rosną

Instytucje, które uczestniczą w rocznym zestawieniu PARKIETU, skupiły w swoich rękach ponad 45,7 mld zł. To o ponad 3 mld zł więcej niż na koniec 2003 r. Należy jednak zwrócić uwagę, że znacznie stopniały aktywa AIG AM (z 4 mld zł do 0,5 mld zł). Część środków, które pół roku temu były w zarządzaniu tego podmiotu, powróciła do firmy ubezpieczeniowej z grupy Amplico Life. To efekt nowych rozwiązań podatkowych. VAT nie jest naliczany od usług zarządzania funduszami inwestycyjnymi i ubezpieczeniowymi funduszami kapitałowymi. Inaczej jest w przypadku zarządzania środkami własnymi firmy ubezpieczeniowej czy rezerwami.

Rosnące aktywa asset manage ment to jednak nie tylko efekt wzmożonego zainteresowania usługą zarządzania portfelem. W skład assetów wchodzą często aktywa funduszy inwestycyjnych, a także ubezpieczeniowych. - Aktywa rosną, ale to nie są dramatyczne ruchy - twierdzi M. Panek. Zwraca uwagę na zagrożenie dla polskich firm. - Część aktywów zaczęła wyciekać do funduszy zagranicznych. Trzeba się przygotować, że konkurencja spoza Polski przyjmie część rodzimych klientów. Rynek będzie rósł, ale szybciej będą rosły polskie aktywa w funduszach zagranicznych niż krajowych - tłumaczy M. Panek. - Z drugiej strony, trzeba sobie zadać pytanie, po co powierzać pieniądze zagranicznym instytucjom, skoro złoty się umacnia, stopy procentowe spadają, a zagraniczne podmioty intensywniej interesują się Polską - dodaje.

- Sądzę, że przed nami kilka lat napływu środków do firm asset management. Wystarczy spojrzeć na rynki rozwinięte, gdzie ten sposób inwestycji jest znacznie bardziej popularny niż w Polsce. Powinniśmy obserwować tendencje przenoszenia depozytów bankowych do innych form inwestowania, w tym także do asset management - twierdzi Tomasz Stadnik.

Zarządzanie na życznie

Zarządzanie aktywami (ang. asset management) to usługa oferowana przez podmioty maklerskie. Polega na inwestowaniu powierzonych przez klienta pieniędzy (w jego imieniu i na jego rachunek) według ustalonej strategii. Pobierana jest za to opłata (najczęściej ustalana indywidualnie, często z uwzględnieniem wyników). Osoba zarządzająca portfelem, na mocy udzielonego przez klienta pełnomocnictwa, kupuje i sprzedaje papiery wartościowe (np. akcje, papiery dłużne) oraz lokuje środki na rynku międzybankowym. Wyniki osiągane przez zarządzającego porównywane są z tzw. benchmarkiem, czyli ustalonym wcześniej punktem odniesienia (np. indeks giełdowy). Z usług asset management korzystają zarówno podmioty finansowe (fundusze inwestycyjne, ubezpieczeniowe), jak i inne firmy oraz osoby prywatne. Warunkiem jest dość zasobny portfel - przynajmniej kilkadziesiąt tysięcy złotych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama