Od 25 stycznia na parkiecie wyraźną przewagę mają kupujący. Zdołali oni już odrobić praktycznie cały spadek z pierwszych trzech tygodni 2005 roku. Do szczytu z ostatniej sesji grudnia pozostało już tylko 12 pkt. Nie jest to dużo i szanse, że ten lokalny opór zostanie pokonany wydają się spore. Przynajmniej takie wnioski można wyciągnąć po ocenie krótkoterminowej kondycji byków. Pojawiają się jednak pierwsze sygnały, które przestrzegają przed otwieraniem długich pozycji na obecnym poziomie. Mowa tu przede wszystkim o rosnącym wykupieniu rynku. Wprawdzie szybkie wskaźniki techniczne zostawiają jeszcze trochę miejsca na wzrost futures na WIG20, ale już w przypadku dwóch głównych motorów zwyżki (TP i PKN) wręcz odstraszają od kupna.
Trendy na wymienionych spółkach są bardzo silne, czego dowodem jest fakt że wczoraj kursy akcji osiągnęły najwyższe poziomy od kilku lat. Taka dynamika zwyżki jak podczas ostatnich sesji jest jednak nie do utrzymania. Ryzyko nadejścia korekty wydaje się duże. Obecnie nie należy tego jednak traktować jako zachęty do otwierania krótkich pozycji. Na tej podstawie inwestorzy mogą co najwyżej wstrzymać się z otwieraniem długich pozycji do chwili, kiedy szybkie wskaźniki techniczne powrócą do poziomów równowagi. Zakładając kontynuację hossy warto rozważyć kupno kontraktów na KGHM. Średnioterminowe wskaźniki sygnalizują odwracanie trendu spadkowego. W poniedziałek notowania marcowej serii dotarły do linii spadków. Jej pokonanie, połączone ze wzrostem FW20H5 ponad 1982 pkt, powinno sygnalizować początek nowej fali wzrostowej. Ważne wsparcie, którego przekroczenie anuluje wszystkie pozytywne sygnały, znajduje się tuż poniżej 28 zł.