Podczas pierwszych w tym tygodniu sesji na światowych giełdach inwestorom brakowało zdecydowania przy podejmowaniu decyzji. Dlatego indeksy miały trudności z określeniem, w którym kierunku podążać i kończyły na ogół dzień niewielkimi zmianami. Informacje nie sprzyjały podejmowaniu decyzji. Z jednej strony, mogły niepokoić ponowny wzrost cen ropy czy kolejne zarzuty prokuratora Spitzera wobec potężnego towarzystwa ubezpieczeniowego AIG. Z drugiej, pozytywna była informacja o megatransakcji w branży telekomunikacyjnej, czyli przejęciu dawnego WorldComu (obecnie MCI) przez większego potentata zza Atlantyku Verizon Communications. Optymizmem mogły napawać też dwa równoległe raporty opublikowane w USA i Japonii o 38-proc. wzroście globalnej sprzedaży półprzewodników w grudniu. Na wieść o tym drożały walory spółek z branży po obu stronach Atlantyku. Wyraźna tendencja jednak się nie wykształciła i do godz. 22.00 naszego czasu Dow Jones spadł o 0,03 a Nasdaq Composite zyskał 0,30. W Europie też zmiany wskaźników nie były wielkie.

Inwestorzy nie zdecydowali się wczoraj na poważniejsze zakupy, ale jeśli przyjdzie pora na napełnianie portfeli, to warto zwrócić uwagę na papiery największych firm w skali światowej. Tak przynajmniej sądzą analitycy amerykańskiego banku inwestycyjnego Lehman Brothers, którzy wyliczyli, że walory takich gigantów, jak np. General Electric czy Nokia są relatywnie tańsze od papierów tzw. small-caps, czyli małych spółek. Wskaźnik ceny do oczekiwanego zysku w najbliższych 12 miesiącach (C/Z) dla firm wchodzących w skład indeksu światowych blue chips - MSCI World Index wynosi teraz średnio 15,1, podczas gdy w przypadku MSCI World Small Cap Index sięga 17,3.

Zwracają też uwagę, że akcje "kolosów" są atrakcyjniejsze także dlatego, że w perspektywie spodziewanego schłodzenia globalnej koniunktury, którego wynikiem będą m.in. słabsze wyniki spółek, giganci lepiej sobie poradzą od mniejszych konkurentów.