Szef Fed składał zeznania przed senacką Komisją Bankowości. Była to pierwsza oficjalna wypowiedź Greenspana od czterech miesięcy, więc na Wall Street czekano na nią z dużym zainteresowaniem. Prezes nie powiedział jednak niczego, co mogło wzbudzić większy niepokój rynków i świadczyłoby o zmianie dotychczasowej polityki Fedu - stopniowego podnoszenia stóp procentowych w umiarkowanym tempie. Greenspan przyznał, że mimo dotychczasowych podwyżek podstawowa stopa funduszy federalnych (obecnie 2,5%) znajduje się na dość niskim poziomie. - Gospodarka wkroczyła w 2005 rok, rozwijając się w racjonalnie dobrym tempie, a inflacja i prognozy inflacyjne są także pod kontrolą - powiedział Greenspan. - Rynki finansowe widzą to podobnie - dodał. Dla szefa Fedu kluczowym czynnikiem, jeśli chodzi o wysokość inflacji, będą wskaźniki wzrostu wydajności pracy.
Mimo optymizmu Greenspan przestrzegł, że spokojny okres wzrostu nie musi trwać wiecznie. - Historia pokazuje, że ludzie doświadczający dłuższych okresów relatywnej stabilizacji mają tendencje do wydawania ponad stan - mówił prezes Fed.
Podczas sesji pytań i odpowiedzi prezes odpowiadał głównie na pytania dotyczące planowanej reformy systemu emerytalnego Social Security. Zdaniem Greenspana, zmiany powinny zostać wprowadzone jeszcze przed 2008 r., zanim w wiek emerytalny wejdzie generacja wyżu demograficznego (tzw. baby boomers). - Rzeczywisty postęp w tej sprawie wymagać będzie trudnych wyborów. Ale prawa demografii są nieubłagane - stwierdził Greenspan. Prezes poparł lokowanie części podatków emerytalnych na prywatnych kontach. Oznaczać to będzie napływ nowego kapitału na amerykańskie rynki. Według projektu forsowanego przez administrację Busha, inwestycje na prywatnych kontach emerytalnych mają być dokonywane za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych.
(Nowy Jork)