Problemem dla rynku - według ekonomistów BH - są... za dobre dane o inflacji. W styczniu wskaźnik cen konsumpcyjnych spadł niespodziewanie do 4% z 4,4% w grudniu (analitycy oczekiwali średnio 4,6%). GUS poinformował o tym w miniony wtorek. Kolejna dobra informacja pojawiła się na rynku w czwartek: wzrost cen producentów w styczniu o 4,4% był wolniejszy od oczekiwań (spodziewano się 5,1%).
Teoretycznie spadek inflacji to dobra informacja dla rynku papierów dłużnych. Zwiększa bowiem szansę na obniżkę stóp (dlatego rosną ceny obligacji o stałym oprocentowaniu). W tym przypadku jest jednak inaczej. Dlaczego?
- Rynek obstawiał do tej pory obniżki stóp procentowych łącznie o 1 pkt proc. do końca roku. Po danych o inflacji oczekiwania wzrosły do 1,25 pkt proc. To tak, jakby dodano jedną obniżkę ekstra - twierdzi Przemysław Magda, analityk z BH. - Szanse na to, że cięcie nastąpi już na lutowym posiedzeniu RPP, rynek ocenia na ok. 70% - dodaje.
Jego zdaniem, jeżeli RPP nie obniży w przyszłym tygodniu stóp, inwestorzy będą rozczarowani, a w efekcie ceny polskich obligacji spadną. "To z kolei, jak pokazuje historia polskiego rynku, oznacza przecenę złotego" - czytamy w najnowszym raporcie BH. Ekonomiści z tego banku prognozują, że za miesiąc euro będzie kosztować 4,05 zł i taki poziom utrzyma się przez kolejne dwa miesiące. Następna fala przeceny złotego czeka nas za pół roku ze względu na wybory parlamentarne (wzrost euro do 4,25 zł).
W piątek kurs złotego był stabilny. Za euro płacono po południu 3,98 zł. Po południu wzrosły ceny obligacji (rentowność 5-latek obniżyła się z 5,63% do 5,66% w porannym handlu).