Na początku wczorajszej sesji wykres kontynuacyjny kontraktów próbował przełamać opór wyznaczony przez wierzchołek z ostatniego piątku. Próba jednak zakończyła się niepowodzeniem. Opór został przekroczony tylko o jeden punkt, a później rynek zaczął spadać.

Naruszenie oporu często zapowiada poważniejszy spadek. Tym razem jednak kontrakty nie dotarły nawet do dolnego ograniczenia konsolidacji, które znajduje się na poziomie 2019 pkt. Później rynek znowu ruszył do góry. Fakt, że negatywny sygnał nie zadziałał jest objawem siły rynku i zapowiada kolejną próbę przełamania oporu. Jeśli tym razem atak na opór się uda, to notowania powinny wzrosnąć przynajmniej o szerokość konsolidacji z ostatnich dni, która wynosi nieco ponad 40 punktów. Dałoby to poziom 2100 pkt.

W przypadku przekroczenia oporu należy obserwować bazę. Jej nagłe zmniejszenie się byłoby potwierdzeniem tego sygnału i zwiększyłoby szanse na kontynuację wzrostu. Alternatywny scenariusz to wyjście z konsolidacji dołem. Także w tym przypadku zasięg ruchu powinien być przynajmniej porównywalny z szerokością konsolidacji. Oznaczałoby to spadek do poziomu 1980 pkt.

Na dłuższą metę istotne wydaje się zachowanie RSI i MACD. W ciągu ostatniego roku wykres kontynuacyjny kontraktów wielokrotnie wychodził ponad poprzednie szczyty. Na ogół jednak oscylatory nie potwierdzały nowych rekordów tworząc negatywne dywergencje. Podczas ostatniej fali wzrostowej oba wskaźniki w ślad za indeksem pokonały jednak wierzchołek z początku stycznia. Znaczy to, że impet trendu wzrostowego znowu zaczął się zwiększać. Podobną wymowę ma przełamanie rosnącej linii poprowadzonej przez szczyty z kwietnia 2004 i stycznia 2005. Linia ta obecnie znajduje się w pobliżu poziomu 2020 pkt i stanowi wsparcie.