Według władz regulacyjnych, między styczniem 2002 r. a wrześniem 2003 r. analityk sprzedał dziesiątki tysięcy akcji, które sam polecał odbiorcom swoich raportów. Zarobił na tym netto 116,5 tys. USD. Zawierając ugodę z NASD (stowarzyszenie maklerów amerykańskich, które pełni też m.in. funkcję regulatora rynku), Davis nie przyznał się do winy, ani też nie zaprzeczył, że popełnił przestępstwo.

Władze regulacyjne twierdziły, że w wymienionym okresie David przeprowadził tuzin analiz na temat siedmiu spółek. Każdą z nich opatrzył rekomendacją "kupuj" lub "zdecydowanie kupuj". Po zaleceniu zakupów Davis sprzedawał te same akcje. Chodziło przeważnie o mniejsze spółki z branży biotechnologicznej. Nigdy nie ujawnił klientom, że sam jest właścicielem udziałów w polecanych firmach. Czterokrotnie naruszył też tzw. quiet period, czyli obowiązujący analityka zakaz kupna lub sprzedaży akcji na 30 dni przed ogłoszeniem raportu.

NASD będzie chciał pociągnąć także do odpowiedzialności Roberta Stronga z firmy Jesup & Lamont, który był bezpośrednim przełożonym Davisa. Ma on odpowiadać dyscyplinarnie za brak należytego nadzoru nad swoim podwładnym

Praktyki Davisa były szczególnie bulwersujące, ponieważ w tym samym czasie na Wall Street toczyło się poważne śledztwo w sprawie konfliktu interesów wśród analityków innych firm. Sprawa zakończyła się w kwietniu 2003 r., kiedy 14 domów maklerskich, w ramach ugody z prokuraturą, zobowiązało się do zapłacenia 1,4 mld USD kary.

(Nowy Jork)