- Pojawiła się nowa koncepcja związana z upublicznieniem. Dotyczy kwestii technicznych - mówi Mariusz Gromek, przewodniczący rady nadzorczej spółki. Być może Barlinek przełoży nieco debiut na GPW. Szef rady nadzorczej potwierdził tylko, że firma produkująca podłogi drewniane pracuje nad prospektem i lada dzień będzie gotowy. Niewykluczone że wartość oferty wyniesie około 100 mln zł. Być może część akcji sprzeda Michał Sołowow, który kontroluje niemal 100% walorów przedsiębiorstwa.
Barlinek jest w przededniu rozpoczęcia dużej inwestycji. Firma za ok. 100 mln zł wybuduje nowy zakład, który ma pozwolić na produkcję dodatkowych niemal 2 mln mkw. desek rocznie (dziś moce sięgają 4,3 mln mkw.). Produkcja ruszy za rok. Zakład zostanie sfinansowany głównie pieniędzmi z zysków i kredytów.
To jednak nie koniec inwestycji spółki. Na Ukrainie powstaje już zakład produkujący półfabrykaty na potrzeby Barlinka. Inwestycja pochłonie kilka milionów dolarów.
Za kolejne 100 mln zł firma chce wybudować fabrykę desek za granicą. Moce Barlinka wzrosną dzięki temu o kolejne 2 mln mkw. W grę wchodzi kilka lokalizacji: Rosja, Daleki Wschód albo Ameryka Południowa. - Chcemy rozpocząć budowę w tym roku, żeby produkcja ruszyła w 2007 r. - zapowiada M. Gromek.
Zarząd Barlinka zakładał w roku ubiegłym wzrost przychodów w porównaniu z 2003 r. o ponad 60%, do 240 mln zł, podwojenie zysku netto do 31 mln zł. Wynik był o 5 mln zł niższy. To efekt mocnego złotego względem euro. Spółka około 70-80% produkcji eksportuje i rozlicza się z kontrahentami głównie w tej walucie. Prognozy były tworzone przy założeniu, że euro będzie kosztować 4,45 zł. Nie bez znaczenia jest też deficyt drewna na rynku, co powoduje wzrost cen głównego surowca, a co za tym idzie - kosztów. Firma jednak z optymizmem patrzy w przyszłość. - Jestem przekonany, że zysk netto w tym roku przekroczy 45 mln zł - mówi M. Gromek.