Duże wrażenie na uczestnikach czołowych giełd wywarły w czwartek rekordowo wysokie notowania ropy naftowej, które przekroczyły w Nowym Jorku 57 USD za baryłkę. Niezwykle drogie paliwa płynne mogą osłabić wzrost w gospodarce światowej oraz nasilić inflację, co odbiłoby się ujemnie na wynikach przedsiębiorstw. Zdaniem ekspertów, bez obniżenia cen ropy trudno oczekiwać trwalszej zwyżki notowań na rynku akcji.

Na doniesienia z rynku naftowego zareagowały zwłaszcza parkiety europejskie. Pozbywano się tam walorów firm silnie uzależnionych od dostaw ropy i jej przetworów. Były wśród nich akcje koncernu chemicznego Imperial Chemical Industries oraz towarzystw lotniczych Air France-KLM Group i Iberia. Z drugiej strony droga ropa stanowiła impuls do zwyżki notowań przedsiębiorstw naftowych, takich jak Statoil, Eni i Total.

Na uwagę zasługiwała wyprzedaż akcji w europejskim sektorze ubezpieczeniowym. Staniały papiery towarzystwa reasekuracyjnego Swiss Re, które odnotowało w 2004 r. spadek wpływów ze składek i nie zdecydowało się na buy-back własnych akcji. W odwrocie znalazły się też notowania Allianz, ze względu na mniejszy niż oczekiwano zysk w czwartym kwartale, oraz Aegon. FT-SE 100 zakończył dzień na poziomie niższym o 0,31%. CAC-40 zyskał 0,32%, a DAX 0,16%.

Tymczasem na Wall Street szczególnym powodzeniem cieszyły się akcje czołowych spółek medialnych. Notowania Viacom wzrosły dzięki zapowiedzi podziału firmy na dwie części, aby podnieść ich wartość rynkową. Zyskały też walory Time Warner, który nie wyklucza wydzielenia jako odrębnej jednostki telewizji kablowej. Papiery EchoStar Communications, potentata telewizji satelitarnej, zdrożały, gdyż powiększył on w czwartym kwartale zysk netto aż 26-krotnie.

Wczorajsza sesja nie była natomiast korzystna dla banków inwestycyjnych. Akcje Morgan Stanley i Goldman Sachs Group staniały, mimo że w pierwszym kwartale roku obrachunkowego obie instytucje zarobiły więcej niż przewidywano. Dow Jones spadł do godz. 22.00 naszego czasu o 0,03%, a Nasdaq wzrósł o 0,03%.