Reklama

Do euro nadal daleko

Ministrowie finansów krajów Unii Europejskiej zdecydowali się na złagodzenie zapisów Paktu Stabilizacji i Rozwoju. Dzięki temu Polska będzie mogła pomniejszać swoje wydatki o część kosztów reformy emerytalnej, co pozwoli na uniknięcie kar za nadmierny deficyt. Ale analitycy nie spodziewają się, że to przyspieszy nasze wejście do strefy euro.

Publikacja: 22.03.2005 06:49

Pakt Stabilizacji i Rozwoju to podstawa strefy euro. W nim znajdują się zapisy, dotyczące m.in. wielkości deficytu i długu publicznego, jakie państwa posługujące się wspólną walutą muszą spełniać. Głównym problemem naszego kraju jest konieczność obniżenia deficytu poniżej 3% PKB. Dzięki osiągniętemu w niedzielę kompromisowi, który ma zostać oficjalne zatwierdzony na rozpoczynającym się dzisiaj szczycie Unii Europejskiej, te wymogi mogą zostać nieco złagodzone

Niewielkie zyski

Kraje UE zgodziły się, aby państwa, które przeprowadziły reformę emerytalną, mogły o część kosztów obniżyć wydatki (czyli - faktycznie - deficyty budżetowe). To obniżenie ma wynosić 100% kosztów rocznych w 2004 r., 80%, w 2005 60% w 2006 itd. Polskę interesują dwa ostatnie lata - czyli możliwość odliczenia 40% kosztów w 2007 i 20% w 2008 r. W naszej wersji głównym kosztem jest dotacja do ZUS, która ma uzupełnić braki w dochodach, wywołane transferem środków do OFE. Wcześniej bowiem, dzięki uzyskanemu przez nasz kraj okresowi przejściowemu, OFE zaliczane były do sektora finansów publicznych. Osiągane przez nie nadwyżki obniżają deficyt budżetu, a o posiadane obligacje redukuje się dług publiczny. Tymczasem - gdyby wziąć pod uwagę wysokość obecnej dotacji - polski odpis mógłby wynieść w roku 2007 ok. 4,5 mld zł, a rok później - 2,2 mld zł.

- Ów odpis w roku 2007 rzeczywiście wyniesie 40%, jeśli zaczniemy liczyć od 2004 roku włącznie - powiedział Andrzej Jacaszek, wiceminister finansów. - Ale zapisy mówią o "pięciu latach po 2004 r.". Czyli możliwe, że odpis wyniósłby 60% w 2007 roku.

To dałoby blisko 6,8 mld zł, czyli - obecnie - grubo poniżej 1% PKB. Tymczasem skutek wykluczenia OFE z systemu finansów publicznych oszacowany został na ok. 1,5% PKB. Czyli to nadal za mało, aby dzięki niedzielnemu kompromisowi wejść do strefy euro. To sugeruje, że resort finansów będzie chciał wdrażać tzw. plan B, czyli strategię zarządzania finansami publicznymi w najbliższych latach.

Reklama
Reklama

- Plan B wykracza poza sprawy klasyfikacji funduszy emerytalnych - powiedział A. Jacaszek. - Chcieliśmy dzięki niemu rozpocząć dyskusję na temat finansów publicznych w najbliższych latach i uznaliśmy, że konieczna jest reforma.

Zachowamy fundusz

spójności

Te brakujące miliardy dla części analityków stanowią argument za tym, że uzyskany przez nasz kraj kompromis był jedynie sposobem na uniknięcie kar.

- W sytuacji gdy kryterium fiskalnego nie spełnia państwo, które jest częścią strefy euro, grożą mu wysokie grzywny - powiedział Remigiusz Grudzień, ekonomista PKO BP. - Polski więc nie można w ten sposób ukarać. Ale mogłoby nam grozić wstrzymanie wypłat z funduszu spójności. Czyli faktycznie ten kompromis pozwala nam uniknąć kar w sytuacji, gdy zostanie przeciw nam wszczęta procedura nadmiernego deficytu.

Zdaniem analityków z PKO BP, w 2007 roku Polsce nadal będzie dość daleko do poziomu 3% PKB, podobnie jak i w roku 2008. Ten poziom uzyskamy dopiero w 2009 roku.

Reklama
Reklama

Także Maciej Reluga z BZ WBK zwraca uwagę, że decyzja EcoFinu nie ma nic wspólnego z kryteriami warunkującymi wejście do strefy euro. - Tu chodzi o karną procedurę nadmiernego deficytu. I choć w przeszłości sytuacja wyglądała tak, że zakończenie tej procedury było uznawane za moment spełnienia kryterium fiskalnego, nie wiadomo, czy będzie tak nadal. Sądzę, że nawet Unia jeszcze tego nie wie - dodał.

Pakt rozwodniony

Osiągnięty w niedzielę w Brukseli kompromis w sprawie reformy unijnego Paktu Stabilizacji i Rozwoju, stanowiącego fundament funkcjonowania strefy euro, oznacza znaczne złagodzenie zawartych w nim zasad dyscyplinujących politykę budżetową państw UE. Co prawda unijni ministrowie finansów bez zmian pozostawili podstawowe reguły budżetowe zapisane w pakcie - mówiące, że deficyt publiczny w krajach UE nie powinien przekraczać 3% PKB i dług publiczny nie powinien rosnąć powyżej 60% PKB - ale dali rządom dużą swobodę w szacowaniu wysokości deficytu, a przekroczenie dopuszczalnych progów nie będzie skutkowało automatycznym uruchomieniem sankcji. Elastyczniej traktowane będą m.in. obciążenia związane ze zjednoczeniem Europy, czy wydatki służące pobudzaniu gospodarki. Reforma stanowi ukłon przede wszystkim w stronę Niemiec i Francji, które w minionych trzech latach za każdym razem przekraczały przewidziane limity, ale uniknęły kar, otrzymując jedynie upomnienia. Te dwa kraje najbardziej też naciskały na zmiany w pakcie.

Tekst zawartego w niedzielę porozumienia zostanie przedłożony do podpisu przywódcom państw UE, którzy zbierają się dzisiaj w Brukseli na dwudniowym szczycie.

Reuters

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama