Pakt Stabilizacji i Rozwoju to podstawa strefy euro. W nim znajdują się zapisy, dotyczące m.in. wielkości deficytu i długu publicznego, jakie państwa posługujące się wspólną walutą muszą spełniać. Głównym problemem naszego kraju jest konieczność obniżenia deficytu poniżej 3% PKB. Dzięki osiągniętemu w niedzielę kompromisowi, który ma zostać oficjalne zatwierdzony na rozpoczynającym się dzisiaj szczycie Unii Europejskiej, te wymogi mogą zostać nieco złagodzone
Niewielkie zyski
Kraje UE zgodziły się, aby państwa, które przeprowadziły reformę emerytalną, mogły o część kosztów obniżyć wydatki (czyli - faktycznie - deficyty budżetowe). To obniżenie ma wynosić 100% kosztów rocznych w 2004 r., 80%, w 2005 60% w 2006 itd. Polskę interesują dwa ostatnie lata - czyli możliwość odliczenia 40% kosztów w 2007 i 20% w 2008 r. W naszej wersji głównym kosztem jest dotacja do ZUS, która ma uzupełnić braki w dochodach, wywołane transferem środków do OFE. Wcześniej bowiem, dzięki uzyskanemu przez nasz kraj okresowi przejściowemu, OFE zaliczane były do sektora finansów publicznych. Osiągane przez nie nadwyżki obniżają deficyt budżetu, a o posiadane obligacje redukuje się dług publiczny. Tymczasem - gdyby wziąć pod uwagę wysokość obecnej dotacji - polski odpis mógłby wynieść w roku 2007 ok. 4,5 mld zł, a rok później - 2,2 mld zł.
- Ów odpis w roku 2007 rzeczywiście wyniesie 40%, jeśli zaczniemy liczyć od 2004 roku włącznie - powiedział Andrzej Jacaszek, wiceminister finansów. - Ale zapisy mówią o "pięciu latach po 2004 r.". Czyli możliwe, że odpis wyniósłby 60% w 2007 roku.
To dałoby blisko 6,8 mld zł, czyli - obecnie - grubo poniżej 1% PKB. Tymczasem skutek wykluczenia OFE z systemu finansów publicznych oszacowany został na ok. 1,5% PKB. Czyli to nadal za mało, aby dzięki niedzielnemu kompromisowi wejść do strefy euro. To sugeruje, że resort finansów będzie chciał wdrażać tzw. plan B, czyli strategię zarządzania finansami publicznymi w najbliższych latach.