Reklama

Epoka Hausnera

Kończy się pewna epoka. Epoka, która kojarzy się zarówno z wielkimi nadziejami, jak i wielkim rozczarowaniem

Publikacja: 31.03.2005 08:54

Premier Hausner 31 marca odchodzi z rządu. Kończy się więc pewna epoka. Epoka, która kojarzy się zarówno z wielkimi nadziejami, jak i wielkim rozczarowaniem. Nadzieje, to oczywiście słynny plan naprawy finansów publicznych, a właściwie początki jego tworzenia. Rozczarowanie z kolei, to jego realizacja.

Hausner zaczął tworzyć swoją koncepcję jeszcze w czasach, gdy wicepremierem i szefem Ministerstwa Finansów był Grzegorz Kołodko. Przez kilka miesięcy obaj panowanie epatowali nas autorskimi pomysłami. W kilku miejscach odnotowywaliśmy dość istotne różnice, oficjalnie jednak żadnych konfliktów w łonie rządu nie było. Panowała wręcz przyjaźń. Szybko okazało się, że jest inaczej. Rozgrywkę wygrał Jerzy Hausner. Zwycięzca brał wszystko, profesor stał się więc pierwszoplanową postacią Rady Ministrów i zaczął mieć decydujący głos w kwestiach nie tylko finansów publicznych, ale gospodarczej polityki rządu w ogóle.

Najważniejszym wyzwaniem dla nowego wicepremiera stało się przygotowanie i realizacja planu naprawy finansów publicznych. Do pierwszej odsłony doszło pod koniec 2003 roku. Uczciwie trzeba przyznać, że plan racjonalizacji wydatków publicznych, bo tak go nazwano, nie był jedynie wypunktowanym zbiorem ogólników, choć z pewnością nie był też dokładnym scenariuszem precyzyjnych działań. Czarno na białym wynikało z niego, że Hausner chce ograniczyć wydatki państwa o około 30 mld złotych do roku 2007. To miało wystarczyć, aby zapobiec załamaniu finansów publicznych, bo do tego de facto prowadziło przekroczenie 60% zadłużenia tychże finansów w stosunku do PKB. Projekt przyjęto ze zrozumieniem, określając go jednak jako plan minimum. Trudno się było z tymi ocenami nie zgodzić.

Na początku 2004 roku Hausner przedstawił szczegóły. Szybko okazało się, że w miejsce "cięć wydatków" wprowadza się pojęcie "zmniejszenia emisji obligacji skarbowych". Przy czym kwota zmniejszenia miała sięgnąć 50 mld zł czy nawet 54 mld zł. A więc jeszcze lepiej? Oczywiście nie, bo zmniejszenie emisji obligacji można uzyskać nie tylko drogą cięcia wydatków, ale także drogą zwiększenia dochodów, czyli np. podwyższenia podatków. I tak się rzeczywiście stało. Najlepszym tego przykładem jest właśnie realizowany budżet na 2005 rok.

Z całego pakietu ustaw hausnerowskich przyjęto de facto kilka, z ustawą rewaloryzacyjną na czele. W sumie więc wręcz klęska. Uczciwie trzeba jednak przyznać, że Hausner zmagał się właściwie przez cały czas z niechęcią do zmian własnego zaplecza politycznego. To cud, że w ogóle cokolwiek dało się zrobić. Nie zmienia to jednak faktu, że naprawy finansów publicznych nie przeprowadzono i w tym sensie możemy się czuć rozczarowani.

Reklama
Reklama

Co dalej? Premier Hausner zostaje w polityce. Czy będzie mieć jeszcze szansę reformować finanse publiczne, to już temat nie na ten komentarz. W kwestii reform wiadomo jedno: trzeba je będzie przeprowadzić i być może nowy rząd sięgnie przynajmniej po część koncepcji przygotowanych przez ekipę Hausnera.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama