Zawsze, kiedy kwartał kończy się taką sesją jak wczoraj, istnieje podejrzenie, że chodziło nie tyle o kupno akcji bardzo dobrych i tanich spółek, ile o podciągnięcie kursów w ostatnim dniu kwartału (window dressing). Kursy z zamknięcia ostatnich notowań zostaną bowiem wzięte przez inwestorów instytucjonalnych pod uwagę przy wyliczaniu stóp zwrotu z inwestycji. Na przykład ,wczorajszy wzrost TP o 50 groszy odpowiadał za jedną trzecią zwyżki kursu w całym kwartale. Gdyby akcje PKO kosztowały tak jak w czwartek 27,2 zł, to cały kwartał zakończyłyby stratą. Warto zwrócić uwagę, że po ostatniej sesji czwartego kwartału 2004 r. WIG20 rósł jeszcze tylko jedną sesję, a po ostatnich wrześniowych notowaniach szedł w górę tylko przez cztery dni. Wczorajsze "strojenie wystaw" miało zasięg regionalny - 2% zyskał również węgierski BUX.

Czwartek był na giełdzie bardzo interesujący także z innego powodu - prawie o 10% spadły na chwilę notowania Agory. Jeśli uwagę na to wydarzenie zwrócili inwestorzy zagraniczni, to dostali kolejny dowód, że nasz rynek jest płytki. Oto jedno omyłkowe zlecenie jest w stanie zachwiać notowaniami spółki, która w rankingu WIG20 jest na ósmym miejscu.

Technicznie krótkoterminowa sytuacja indeksu pozostaje nierozstrzygnięta. Zapoczątkowane z poziomu 1932 punktów odreagowanie zatrzymało się na ostatniej luce bessy. Zatrzymało, wyraźnie bowiem zaznaczony górny cień wczorajszej świecy w połączeniu z wysokim obrotem świadczy o tym, że podaż nie pozostawała bierna. A przykład Orlenu, który na wczorajszej sesji, zamiast pobić rekord wszech czasów stracił ponad 2%, pokazuje, że inwestorzy nie są skłonni kupować akcji po coraz wyższych cenach. Nie wykluczyłbym, że z wczorajszego poziomu rozpocznie się spadek, który ponownie sprowadzi wykres WIG20 do linii trendu na 1930 pkt. Indeks osiągnął już 38-proc. zniesienie ostatniej fali spadkowej. Wiele wskazuje na to, że dopiero na poziomie marcowego dołka zapadnie decyzja czy atakujemy szczyt na 2120 pkt., czy też korekta trwa dalej.