Jak pokazała piątkowa sesja giełdy amerykańskie znalazły się w dość ciekawym miejscu - reagują zwyżką na dane, które świadczą o tym, że gospodarka rozwija się poniżej oczekiwań (110 tys. nowych miejsc pracy w marcu w sektorach pozarolniczych) i spadają, kiedy na światło dzienne wychodzą informacje wskazujące na szybki rozwój gospodarki (wzrost indeks aktywności sektora usług do 63,1 pkt.). Gra skoncentrowała się w tej chwili wokół stóp procentowych. Giełdy akcji odczytują pozytywnie informacje, świadczące o tym, że amerykański bank centralny nie będzie musiał zbyt szybko podnosić stóp procentowych. Jeśli natomiast na rynek przedostają się informacje, że tempo wzrostu gospodarczego jest na dobrym poziomie, na posiadaczy akcji pada strach przed wysokimi kosztami pieniądza.

W piątek przeważyły obawy i rynek akcji za Atlantykiem zanotował czwarty kolejny tydzień na minusie. Z punktu widzenia analizy technicznej w dużo cięższym położeniu znalazł się rynek technologiczny. Indeks Nasdaq Composite wykonał w zeszłym tygodniu ruch powrotny do styczniowego dołka, który po piątkowej sesji wygląda na zakończony. Spadek notowań potwierdzony został przez wzrost obrotów, które były najwyższe od dwóch tygodni. W tej sytuacji spadek do minimum z października zeszłego roku, znajdującego się na 1752 pkt. jest dość prawdopodobny.

Główny amerykański indeks, S&P 500, wciąż jeszcze znajduje się ponad kluczowym w średnim terminie wsparcie. Zeszłotygodniowa prób przebicia 1160 punktów zakończyła się niepowodzeniem, ale w tym tygodniu niedźwiedzie podejmą kolejną próbę. I nie są bez szans. Z drugiej strony, z punktu widzenia spadkowego scenariusza, wskazane byłoby kolejne odbicie. Jeszcze jeden wzrost do 1200 punktów przy niewielkim wolumenie mógłby bowiem być prawy ramieniem formacji głowy i ramion. Zejście poniżej 1160 punktów już teraz sprawi, że na wykresie zbudowany zostanie "tylko" podwójny szczyt. Wskazówką czy ten scenariusz jest możliwy będzie zachowanie niemieckiego DAX na najbliższych sesjach.