Aktywność na Giełdzie Papierów Wartościowych jest bliska normie. Wczoraj obroty spółkami z WIG20 zbliżyły się do 400 mln zł. Bardzo blisko jest też do zmiany trendu krótkoterminowego na wzrostowy. Wystarczy, żeby WIG20 przekroczył 2 tys. punktów. Jeśli zyska kolejny 1%, droga do ataku na szczyt z 25 lutego (2118,5 pkt), stanie otworem. Na taki właśnie scenariusz wskazuje zachowanie na wczorajszej sesji indeksu WIG, który ma najwyższą wartość od czterech tygodni. Zwolennicy analizy technicznej zauważą też, że została zamknięta luka bessy, która na wykresie WIG20 wciąż pozostaje otwarta.
Rynki krajów wschodzących wykorzystują przerwę we wzroście rentowności 10-letnich obligacji amerykańskich. Między 9 lutego i28 marca dochodowość podskoczyła z 3,98% do 4,62%. Z tej wysokości rozpoczęła się też korekta. Na razie nie przerywa jej drożejąca ropa, która wzmacnia inflację, i zwiększa presję na wzrost amerykańskich stóp procentowych. Wpływ drożejącego dolara jest dwukierunkowy. Z jednej strony drożejąca waluta zmniejsza napięcia inflacyjne, z drugiej, zmniejsza popyt na amerykańskie obligacje ze strony azjatyckich banków centralnych. Ciekawe czy relację między dolarem, ropą i rentownością obligacji nie ulegną zmienia, kiedy indeks dolarowy (obrazujący zachowanie dolara względem koszyka sześciu najważniejszych walut światowych) wybije się ponad szczyt z początku lutego na 85,1 pkt. Od tej wartości indeks dzieli już tylko 0,2 pkt. Obawy o spadek popytu na amerykański dług, zakładając, że trend wzrostowy na rynku ropy utrzyma się, mogą spowodować ponowne zwiększenie dochodowości obligacji.
Coraz droższa ropa pomogła wczoraj podbić notowania PKN Orlen i węgierskiego MOL. Akcjom płockiego koncernu zabrakło 10 groszy do rekordu wszechczasów, walory MOL-a na warszawskiej giełdzie nigdy nie kosztowały więcej. Droższa ropa, przy trochę słabszym złotym, może jednak "zjeść", przynajmniej częściowo, oczekiwane przez rynek obniżki stóp procentowych w Polsce i tym samym zagrać przeciw akcjom.