Carter ma 64 lata i w czwartek wieczorem przejął kierowanie NYSE od Johna Reeda, byłego prezesa Citicorp., którego ściągnięto z emerytury, by poprowadził giełdę, po wyrzuceniu z pracy w 2003 r. jej ówczesnego prezesa Richarda Grasso. 11-osobowy zarząd NYSE wyraził przekonanie, że Carter zrealizuje plan giełdy będący wyzwaniem dla rywali. Polega on przede wszystkim na upowszechnieniu obrotu elektronicznego. Profesor finansów w Georgetown Univesity, James Angel uważa, że w najbliższych latach NYSE czeka ostra walka o utrzymanie udziału w rynku.
Wielkie spółki zarządzające funduszami inwestycyjnymi, takie jak Fidelity Investments, zarzucają NYSE, że jej pracochłonny system handlu zapewnia zbyt małą kontrolę nad prawidłowością obrotów. W rezultacie udział NYSE w obrocie papierami spada.
31 marca aż o 54% obniżył się kurs akcji irlandzkiej firmy farmaceutycznej Elan po ujawnieniu kolejnych dowodów, że jeden z jej leków powoduje śmiertelne zaburzenia systemu nerwowego. Tego dnia ponad połowa handlu akcjami tej spółki znajdującymi się w obrocie w USA przypadła na sieci elektroniczne, takie jak systemy zarządzane przez Archipelago Holdings.
Doświadczenie Cartera z bostońskiej firmy doradztwa finansowego State Street, która zarządza 1,4 bln USD, może pomóc NYSE w odzyskaniu chociaż części z utraconych obrotów. State Street obsługuje bowiem globalnych inwestorów instytucjonalnych. Głównym zadaniem Cartera będzie realizacja planu stworzenia tzw. mieszanego rynku, który łączyłby obrót na parkiecie z systemem zautomatyzowanym.
Nowy prezes ma też doprowadzić do upublicznienia NYSE i przeprowadzenia pierwotnej oferty jej akcji.