O tym, że mocny złoty osłabia eksport, ekonomiści mówią od kilku miesięcy. Z badań publikowanych przez NBP wynika, że dla dużej części firm kurs jest zbyt mocny, by eksport był opłacalny. Jednak dane na temat handlu zagranicznego są wciąż optymistyczne. Zdaniem Michała Dybuły, ekonomisty BNP Paribas, zmieni się to pod koniec roku.
Zestawił on dynamikę eksportu denominowanego w euro z procentową zmianą kursu europejskiej waluty wobec złotego od początku 1999 r. Jeśli związek między kursem a eksportem utrzyma się, to pod koniec roku będziemy mieć do czynienia z gwałtownym spowolnieniem wzrostu sprzedaży za granicę.
"Zmiany kursowe nie uderzają natychmiast, ale z opóźnieniem wynoszącym od 12 (jak w Czechach) do 15 miesięcy (w Polsce)" - napisał Dybuła w analizie dla klientów. Według niego, takie opóźnienie nie powinno zaskakiwać. Tyle trwa okres od wynegocjowania kontraktu eksportowego do jego realizacji.
Na spadek dynamiki eksportu wywołany obecnym wysokim kursem złotego nałoży się dodatkowo to, że sprzedaż za granicę rosła bardzo szybko w ubiegłym roku.
Urban Górski, ekonomista Banku Millennium uważa, że większe znaczenie dla wyników handlu zagranicznego ma popyt za granicą. Jest on uzależniony od tempa wzrostu w krajach Unii Europejskiej, które są naszym największym partnerem handlowym. Górski przewiduje, że w tym roku eksport wyrażony w euro będzie o ok. 10% większy niż w roku ubiegłym. Teraz jest dwa razy większy.