Bardzo źle dla posiadaczy długich pozycji rozpoczęła się poniedziałkowa sesja na rynku terminowym. Trzeci raz z rzędu notowania wystartowały od luki bessy. Wyniosła ona 23 pkt i za jej sprawą, już na początku dnia zostało pokonane ważne wsparcie, jakie tworzył marcowy dołek - 1923 pkt. Naturalną konsekwencją takiego zachowania wydaje się dalsza przecena do około 1840 pkt. Tu znajduje się kolejna bariera popytowa (dołek z 21 stycznia). Gra na zniżkę wydaje się mieć większe szanse powodzenia niż gra na wzrost notowań, ale otwierając krótkie pozycje na obecnym poziomie trzeba mieć na uwadze spore wyprzedanie rynku i styl w jakim on spada.

W trakcie zaledwie trzech sesji kurs czerwcowej serii kontraktów terminowych na indeks WIG20 stracił ponad 70 pkt. W dużej mierze przecena ta została zrealizowana w lukach bessy. Po niskich otwarciach można było zaobserwować równowagę między bykami i niedźwiedziami. Świadczy o tym fakt, że za każdym razem zamknięcie sesji następowało bardzo blisko poziomu jej otwarcia. Powodem niskich otwarć w omawianych przypadkach nie były natomiast niekorzystne sygnały płynące bezpośrednio z rynku bazowego, ale raczej pogorszenie koniunktury na rynkach zagranicznych. W chwili, gdy tam presja niedźwiedzi zmaleje, to na krajowym rynku inwestorzy dość niewielkim kosztem mogą podnieść kurs o kilkadziesiąt punktów. Warto więc liczyć się z możliwością powrotu notowań do górnego ograniczenia wczorajszej luki bessy (1921 pkt). Na tym samym poziomie dodatkowy opór tworzy dołek z 21 marca. Pozostawanie w obozie niedźwiedzi będzie uzasadnione do czasu, gdy kontrakty będą się poruszały poniżej wymienionej bariery podażowej.