Jeśli na roczną inflację spojrzeć jak na wykres giełdowy, to w ostatnich dziesięciu latach możemy wyróżnić cztery punkty zwrotne. Wyraźny spadek inflacji w latach 90. zatrzymany został w lutym 1999 r. (pierwszy punkt zwrotny), gdy inflacja w ciągu półtora roku z poziomu 5,6% odbiła do 11,6% (lipiec 2000 r. - drugi punkt zwrotny). Następna fala spadku inflacji trwała do kwietnia 2003 r. (trzeci punkt zwrotny) i roczna inflacja osiągnęła wtedy rekordowo niską wartość 0,3%. Od tego momentu trwał dość systematyczny wzrost inflacji zdynamizowany efektem unijnym. Szczyt inflacji mieliśmy w lipcu i sierpniu 2004 r., gdy w obu miesiącach osiągnęła wartość 4,6%. W zgodnej opinii uczestników rynku inflacja będzie dalej spadać w kolejnych miesiącach, a już na pewno nie przekroczy ostatniego szczytu. Należy więc uznać to za czwarty punkt zwrotny inflacji.
Dlaczego w ogóle poruszam ten temat w tym miejscu? Jeśli bowiem odnieść te inflacyjne trendy i punkty zwrotne do indeksu WIG20, to mamy pewną wyraźną zależność. Zwrot (w górę) inflacji w marcu 1999 r. nastąpił dokładnie 5 miesięcy po dołku na rynku akcji. Cała internetowa hossa skończyła się 10 marca 2000 r. i znowu 5 miesięcy później (dane były 31 lipca) mieliśmy zwrot rocznej inflacji. Rozpoczętej długiej bessie towarzyszyła równie długa "bessa inflacji". Dołek WIG20 faktycznie był we wrześniu 2001 r. ale od lipca do października 2002 r. testowaliśmy ten poziom po raz kolejny i dopiero stąd zaczęła się hossa. Co było za około 5 miesięcy? Dołek "niedowartościowanej" inflacji w kwietniu 2003 r (0,3%). Jeśli uznać inflację za tak dokładny wskaźnik, to rynek akcji w tym roku mocno się pomylił, bo szczyty inflacji w lipcu i sierpniu pokazują, że szczyt rynku akcji... "był" w kwietniu 2004 r. przy wartościach WIG20 1874,97 pkt.