- Mam wrażenie, że doszło do nieformalnego porozumienia między Niemcami a innymi państwami członkowskimi w kwestii zwiększenia budżetu do ponad 1% dochodu Unii - powiedział prof. D. Rosati, przewodniczący tymczasowej komisji ds. nowej perspektywy budżetowej w Parlamencie Europejskim. Oznaczałoby to, że lider obozu krajów opowiadających się za redukcją wydatków Unii gotowy jest płacić większą składkę członkowską. Komisja Europejska proponuje budżet równy 1,14% PKB. Polska sprzeciwia się obniżeniu tego poziomu. Wymagałoby to zmniejszenia pomocy dla rolników i funduszy strukturalnych.

Według D. Rosatiego, decydujący wpływ na Niemcy miała zmiana zasad ograniczania nadmiernego deficytu. Ostatnio Rada Europejska zdecydowała, że część wydatków poniesionych na inwestycje w landach wschodnich nie będzie wliczana do niemieckiego deficytu. Nie oznacza to jednak, że kanclerz Gerhard Schroeder od razu oficjalnie zmieni zdanie. - O nowym budżecie zacznie się mówić po wyborach w Anglii (5 maj - red.) i referendum we Francji (29 maj) - uważa D. Rosati. Wiążąca decyzja w sprawie wydatków UE zapaść może na szczycie unijnym w czerwcu.

PAP