Nasdaq Composite od początku roku znajduje się w silnym trendzie spadkowym. W tym czasie indeks ten stracił ponad 12%. Na razie nic nie zapowiada, żeby trend uległ zmianie w najbliższym czasie. Podaż posiada zdecydowaną przewagę na wykresie, czego najlepszym dowodem są sygnały sprzedaży na wszystkich głównych wskaźnikach. Dodatkowo w ostatnich dniach indeks naruszył wsparcie tworzone przez 61,8% zniesienie Fibonacciego impulsu sierpień-grudzień 2004. Jego przełamanie otwiera drogę do 1750 pkt.
Słabe perspektywy popytu potwierdza wykres tygodniowy. Długa czarna świeca z poprzedniego tygodnia w połączeniu z solidnymi, średnioterminowymi sygnałami sprzedaży na wskaźnikach oraz utworzonymi dużo wcześniej negatywnymi dywergencjami, to wyraźna zapowiedź spadków przynajmniej do 1750 pkt.
To jednak dopiero początek drogi na południe. Analiza wykresu w kompresji miesięcznej, a także sytuacji makroekonomicznej amerykańskiej gospodarki, prowadzi do jednego wniosku. Wniosku, który dla rynku technologicznego brzmi jak wyrok. Sprowadza się bowiem do krótkiego zdania: koniec fali B korekty. Przekładając to na liczby otrzymujemy spadek przynajmniej do 1100 pkt. na przestrzeni najbliższych dwóch, może trzech lat. Niezbyt to miła perspektywa dla posiadaczy akcji.
Nakreślony wyżej scenariusz to długookresowa prognoza. Spróbujmy jednak zgadnąć, co się wydarzy w najbliższych dniach. Ostatnie dni upływają pod znakiem kolejnych prób odbicia. Pomimo zauważalnego wyprzedania nie przynoszą efektu. To zły znak. Pasywna postawa byków każe bowiem oczekiwać dalszych spadków. Niezbyt głębokich, bo jednak wyprzedanie daje znać o sobie, ale spadków. Stabilizacja poniżej 1900 pkt., która później mogłaby się przerodzić w dwutygodniową korektę to jeden ze scenariuszy. Można sobie bowiem wyobrazić, że dominacja podaży potrwa do 3 maja, na kiedy to zaplanowano posiedzenie FOMC, a po tej dacie rozpocznie się korekta niezależnie od tego czy stopy zostaną podniesione (zostanie to zdyskontowane), czy też jednak FED nie zdecyduje się na taki krok.