Liczba osób poszukujących pracy spadła w kwietniu o 79 tys., podczas gdy w marcu wzrosła o 94 tys. Na koniec kwietnia w Niemczech było 4,89 mln bezrobotnych, w porównaniu z 4,97 mln w poprzednim miesiącu. Ekonomiści spodziewali się wzrostu liczby bezrobotnych o 10 tys. Tymczasem stopa bezrobocia spadła w kwietniu do 11,8% z 12% w marcu, co było w Niemczech powojennym rekordem.

Nic jednak nie wskazuje na to, by na niemieckim rynku pracy zmieniła się tendencja. Kwietniowy spadek liczby bezrobotnych to jedynie korekta trendu utrzymującego się od ponad roku. - Bezrobocie wciąż jest niezwykle poważnym problemem. Jego spadek zawdzięczamy jedynie lepszej pogodzie - powiedział agencji Bloomberga Matthias Rubisch, ekonomista z Commerzbanku.

Pewien wpływ na kwietniowy wynik miały też zawiłości statystyczne. Na początku roku, na mocy tzw. ustawy Harz IV, do rejestrów bezrobotnych przymusowo wpisano 360 tys. osób, wcześniej pobierających zasiłki socjalne. Celem tej operacji było skłonienie ich do poszukiwania zajęcia. W kwietniu minął trzymiesięczny termin weryfikacji ich wniosków o zasiłki dla bezrobotnych i okazało się, że nie wszyscy są w stanie pracować choćby trzy godziny dziennie. W tej sytuacji skreślono ich z rejestru poszukujących pracy i tym samym spadło bezrobocie.

Natomiast w najmniejszym stopniu nie poprawiła się koniunktura w niemieckiej gospodarce. Przeciwnie, sześć głównych instytutów ekonomicznych aż o połowę obniżyło tegoroczną prognozę wzrostu PKB. Wskaźnik zaufania konsumentów spadł w kwietniu po raz pierwszy od 8 miesięcy, a handlowcy przewidują, że w tym roku już po raz czwarty z rzędu zmniejszy się sprzedaż detaliczna.