Po dość gwałtownym osłabieniu złotego w marcu na rynku walutowym mamy równowagę sił. Notowania charakteryzuje jednak dość wysoka zmienność. Pod koniec miesiąca kurs dolara podskoczył do 3,32 zł, ale po kilku sesjach ponownie znalazł się na poziomie 3,24 zł. Mniej więcej tyle samo kosztował na rynku międzybankowym przed sześcioma tygodniami. Również euro najpierw wykonało ruch w górę, żeby ponownie spaść do 4,1 zł. Wczoraj po południu było po 4,17 zł. Czynniki lokalne działają w przeciwnych kierunkach i wydają się równoważyć. Na korzyść złotego przemawiają zbliżające się oferty publiczne akcji i duża swoboda ministra Gronickiego przy konstruowaniu przyszłorocznego budżetu. Z drugiej strony, mamy niejasną sytuację na scenie politycznej i pogarszające się wskaźniki makro.
W tej sytuacji decyzja o trendzie na naszym lokalnym rynku zapadnie w Stanach Zjednoczonych. Wykres EUR/USD testuje ważne wsparcie na 1,28. Dziś publikacja bilansu handlowego USA, który wykaże (wg prognoz) rekordowy deficyt. Dolar ostatnio ignorował niekorzystne informacje. Zapowiadają się duże emocje - przełamanie 1,28 osłabi złotego, odbicie poprawi notowania krajowej waluty.