O projekcie, zmieniającym stawki akcyzy na prąd, poinformowała "Gazeta Wyborcza". Z uzasadnienia do projektu, umieszczonego na stronach internetowych resortu finansów, wynika, że powodem zmian w akcyzie na prąd są regulacje unijne. Zgodnie z nimi, akcyzą powinny być objęte wszystkie podmioty, sprzedające prąd, a nie tylko jego wytwórcy, jak to jest w Polsce.

Okazuje się jednak, że ta zmiana mogłaby doprowadzić do spadku wpływów budżetu o ponad 250 mln zł. Bierze się to stąd, że elektrownie więcej energii wytwarzają niż dochodzi do dystrybutorów. Część prądu ginie w przesyle. Aby zapobiec stratom budżetu, resort finansów proponuje podwyżkę stawki akcyzy na prąd o 11% - z 20 zł za MWh do 22,2 zł za MWh. Resort finansów twierdzi jednak, że ta podwyżka nie zaszkodzi odbiorcom prądu. Z argumentacji MF wynika, że obecnie i tak klienci płacą więcej niż wynikałoby z obowiązującej teraz stawki akcyzy - producenci płacą bowiem akcyzę od prądu, który nie dociera do odbiorców, bo ginie w przesyle. W rezultacie utrzymują zbyt wysokie ceny. Teraz zaś akcyza będzie większa, ale liczona od mniejszej ilości prądu, czyli wartość wpływów z akcyzy się nie zmieni. Z kolei przedstawiciele branży energetycznej ostrzegają, że podwyżka podatku będzie oznaczać konieczność podniesienia ceny o ok. 11%.

Resort finansów przygotował też projekt rozporządzenia, ustalającego wysokość stawek akcyzy na poszczególne wyroby. W tym także - na oleje napędowy i opałowy. Wysokość podatku w przypadku tych paliw jest różna. Ale w środę minister finansów zapowiadał zrównanie akcyzy na oba rodzaje olejów.